Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krwawe hordy II - Pragnienia martwego widma

<< < (11/11)

Zeleris Flamel:
Stwierdzenie, że orkowie nie są ważni istotnie zaskoczyło Flamela. Nigdy nie przypuszczał, aby jakikolwiek orczy przywódca powiedział tak o swoim ludzie. A Grummol, jakby nie patrzeć, przywódcą był. Miał co najmniej jednego zielonego podwładnego, a to też się liczy! Myśl o opętaniu przez Banshe nie do końca spodobało się Zelerisowi. Z drugiej strony to mogło być raczej coś na zasadzie symbiozy, jako, że Niebieski zdawał się naprawdę zachowywać względną wolność własnych myśli. Mimo to, wyciągnięcie ręki w stronę tej mocy byłoby ryzykowne. Z drugiej strony ludzie z Paktu mogliby raczej przeprowadzić wygnanie zjawy, gdyby zaszła taka potrzeba. Moc mogła się okazać warta ryzyka, szczególnie, że Zeleris wątpił, aby ork i Banshe pozwolili mu tak po prostu odejść. Rozejrzał się, zastanawiając się, jakim cudem w ogóle widzi duchy, skoro nie był nekromantą, ani bestią. Zadał kolejne pytanie, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej, przed ewentualną decyzją.
- Banshe wydają się bardzo potężne, nawet bez zjednoczenia z ciałem - stwierdził. - Jak udało ci się uzyskać ich pomoc? Zbieżność interesów? - zapytał.

Mogul:
Ork zaśmiał się.
- Na to pytanie na razie Ci nie odpowiem. Banshe to coś innego niż zwykłe duchy. Nie zdziwił Cię fakt, że je widzisz? Chyba, że masz styczność z tajemnymi mocami i zdaje Ci się, że to normalne. Ale moje źródła nic o tym nie mówią. Jestem zmęczony, na razie zakończymy negocjacje. Pamiętaj, by być wiernym odpowiednim ludziom. "Komar" znów Cię ugryzł. Ponownie zrobiło Ci się ciężko i upadłeś na świątynną posadzkę. Zasnąłeś, nie miałeś żadnych snów, tylko od razu zbudziłeś się przy arenie. Miałeś najpotężniejszego kaca w swoim życiu.

Zeleris Flamel:
Zeleris zbudził się. Czuł się paskudnie. Wyglądał zapewne też. Jak prawdziwy żul, zapity do nieprzytomności na ulicy. Chciało mu się pić, wszystko go bolało, a nawet najmniejszy odgłos potęgował tylko ból głowy. Gdzieś tam zamiauczał mały koteczek, zaś mag zażyczył mu śmierci w męczarniach. Zwinął się w kłębek i leżał tak dłuższy czas, nie chcąc się ruszać.
- Brulp... - stwierdził w końcu i ociężale wstał. Niemal oślepił go nagły impuls spotęgowanego bólu głowy. Oparł się o ścianę i zaczął wlec się gdziekolwiek, gdzie będzie mógł umrzeć w spokoju. To byłoby prawdziwe wybawienia.

Mogul:
A Zelerisowi w tym bólu nasuwała się jedna, malutka myśl - czy to co przeżył było snem, czy prawdą?
Podsumowanie:Zelerisa ugryzł osobliwy "komar" po czym mając dziwaczne wizje obudził się w orkowej świątyni, która okazała się siedzibą orka Grummola i wielu stworzeń zwanych banshe. Po dyskusji z niebieskim orkiem Zeleris znów został ugryziony i ponownie obudził się przed areną. Nasuwało się mu pytanie, czy to wszystko nie było snem.
Talenty:
Zeleris
Aktywność: 1 złote talenty
Opisy: 1 złote talenty
Walka: brak
Bonus pieniężny: 400 grzywien
//: Pracowało mi się z Tobą bardzo dobrze - ładne opisy, dostosowywanie się do wytycznych Gma i aktywność, która mnie zawstydziła. Dlatego postanowiłem Cię wycenić bardzo wysoko, jak na tak krótką wyprawę.

Isentor:
//Za aktywność jak i opis można maksymalnie otrzymać 1 talent. Popraw.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej