Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krwawe hordy II - Pragnienia martwego widma

<< < (7/11) > >>

Zeleris Flamel:
Zeleris wyszarpnął się sam do siebie. Lubił, gdy jego przypuszczenia się sprawdzają, nawet jeżeli oznaczają większe kłopoty. Mały eksperyment potwierdził, że ma doczynienia z jakąś dziwną anomalią. Albo wciąż śni. Mimo go, wrócił na korytarz. Nadszedł czas, aby dokładnie zbadać obrazy. One mogły być kluczem. Tak więc zaczął je wszystkie po kolei oglądać. Każdemu z nich najpierw przyglądał się, próbując wyszukać jakichkolwiek wskazówek na samym płótnie. Potem każdy z obrazów próbował zdjąć ze ściany, aby sprawdzić, czy nic się za nimi nie kryje. Na końcu zaglądał na niezamalowaną stronę płótna, aby zobaczyć, czy przypadkiem nic tam nie napisano. Obrazów było sporo, więc i ta praca mogła trochę potrwać.

Mogul:
Zwróciłeś uwagę na obraz z orkiem stojącym pomiędzy drzwiami. Tworzyła ona scenkę wraz z innymi dalszymi. Scena przedstawiała orka który szedł z jednej strony do drugiej. Drzwi były otwarte. Gdy ork przeszedł przez te dalsze trafił do identycznego pomieszczenia. Zamknął je więc i przeszedł na drugi koniec. Gdy otworzył scenka była skończoną.

//: taka sytuacja

Zeleris Flamel:
Dracon uśmiechął się krzywo. ÂŻe też wcześniej tego nie zauważył. Widocznie zbytnio skupił się na uważaniu, czy na nikogo nie wpadnie, zaś oglądając obrazy zwyczajnie podziwiał je jako obiekt kultury, nie zaś wskazówki. Zdarza się. Wiedzon tym co podpowiadałby obrazy udał się w kierunku drzwi, do których doszedł, gdy pierwszy raz przemierzył korytarz. Zajrzał do środka. Pomieszczenie było identyczne, tak jak ostatnio. Wrócił na korytarz starannie zamykając za sobą drzwi. Następnie udał się do drugiego pomieszczenia. Jeżeli dobrze zrozumiał obrazy, powinno one być teraz inne.

Mogul:
Wszedłeś do nowego korytarza, tym razem bez  obrazów. Zamknąłeś za sobą drzwi (tak na wszelki wypadek) i skierowałeś się w jedyną możliwą stronę. Po chwili wędrówki, które oświetlało słabe światła pochodni trafiłeś na kolejne drzwi. Otworzyłeś je i trafiłeś na małą salkę. Nie byłoby w niej nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na sarkofagu siedział ork - o dziwo był zielony, nie taki inny jak do tej pory miałeś okazję spotkać.
- Zelerisie, w końcu! Mój przyszły wódz zaczął się niecierpliwić za Tobą.

Zeleris Flamel:
Zeleris wszedł do pomieszczenia rozglądając się. Salka była niewielka, mała wręcz. Do tego jej środek zajmował spory sarkofag. Dracon chyba słusznie zakładał, że spoczywają w nim szczątki jakiegoś, niespodzianka, orka! Mniej więcej takiego, jaki siedział na sarkofagu. Mag przez chwilę zastanawiał się, czy to nie profanacja.
- To ty mnie tutaj ściągnąłeś? - zapytał patrząc na orka, który był aż dziwnie zwyczajny. - Wiesz, że mogłeś po prostu zagadać do mnie w karczmie, czy coś... - Spojrzał na sarkofag. - Najwyraźniej tak miało być. - Wrócił spojrzeniem do orka.
- Kim jesteś, kim jest twój przyszły wódz i dlatego zostałem tutaj sprowadzony? - zarzucił kolejną dawką pytań. Nie powinno dziwić, że ma ich sporo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej