Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krwawe hordy II - Pragnienia martwego widma

<< < (3/11) > >>

Zeleris Flamel:
Uczucie spadania w bezwymiarowej przestrzeni było dość dziwne. Zresztą jak wszystko w otaczającej umysł pustce. Lot w dół właściwie był tylko pozornym wrażeniem, gdyż nie towarzyszyły mu żadne bodźce. Umysł po prostu "czuł", że spada. Mógł lecieć całą wieczność, albo i mgnienie oka. Czas nie miał najmniejszego znaczenia. Lecz... nie było to prawdą. Musiał mieć znaczenie, skoro lot dobiegł końca. ów koniec był nagły i raczej niespodziewany. Umysł znów "usłyszał" głos. I tym razem poznał go, dzięki czemu potwierdziły się jego wcześniejsze przypuszczenia. Głos należał do niego, do jakiejś części jego jaźni. Zelerisie powtórzył. To było jego imię. Teraz pamiętał. Zaczynał przypominać sobie kim był. Cel do którego dążę... Zatopił umysł we wspomnieniach, które zostały pobudzone przez  zasłyszane imię i rozpoznanie głosu. Zeleris Flamel... Flamel... Nazwisko miało znaczenie w tym celu. Cel... Kamień... Nieśmiertelność... To były tylko środki, nie cel ostateczny. Potęga Tak, to było to. Od zawsze dążył do kontroli nad własną mocą i w konsekwencji potęgą. Wszystko inne było środkami, które miały doprowadzić go do ostatecznego celu. Była nim jak największa potęga.

Mogul:
Eksplodowało. Nie wiesz przez co, ale w pustce nastąpiło takie pierdyknięcie, że aż je poczułeś. W tej samej chwili przypomniałeś sobie wszystko. Prawdziwy cel okazał się środkiem, który pozwolił odzyskać Ci wszystko. Jednak dalej znajdowałeś się w tej nieskończonej pustce.

Zeleris Flamel:
- No ja pierdole - powiedział Zeleris, który już był Zelerisem. "Powiedział" w bardzo metaforycznym sensie, gdyż ciężko jest wydawać dźwięki w przestrzeni w której się znajdował. Lub raczej "znajdował". Jako czysty umysł czuł się nieco niezręcznie, więc wyobraził sobie, że ma swoje dracońskie ciało. Rozejrzał się wyobrażoną głową, unosząc się w pustce przez machanie wyobrażonymi skrzydłami. Przydałoby się jakoś wrócić do normalnego świata. Pomyślał sobie. Zaczął zastanawiać się, jak tego dokonać. Zwykłe użycie magii odpadało. Tutaj fizyczne oddziaływanie raczej nie zdałoby egzaminu. Podobnie jak teleportacja. I wtedy wpadł na pewien pomysł. Ucząc się sztuki koncentracji, dawno temu, jeszcze w Gildii, ujrzał we własnym umyśle podobną przestrzeń. Tyle, że tam "ujrzał" także swoją moc. Zatem wyciszył się i skoncentrował. Tyle, że jeśli w przypadku koncentracji potrzebnej do rzucania zaklęć "zagląda się" w swoje wnętrze i pobiera się moc, Flamel skupił się na wyrwaniu się z okowów własnego umysłu. Podświadomie czuł, że owa pustka jest właśnie tym.

Mogul:
Coś musiało pójść nie tak, prawda? Przed Tobą pojawiła się biała kula, która eksplodowała i zabarwiła pustkę na biało. Usłyszałeś tak przerażający ryk, że sam złapałeś się za głowę, ukucnąłeś i zacząłeś krzyczeć. Po chwili zdającej być wiecznością podniósłeś do góry smoczy łepek. Ujrzałeś siebie... w ludzkiej postaci sprzed przemiany.
- Kiedy zamierzasz się zbudzić?

Zeleris Flamel:
Zeleris zaczął zastanawiać się co było w strzałce, która go trafiła, a o której istnieniu coś mu tam świtało. Co za perwersyjny umysł mógł stworzyć taki środek? Wstał ociężale i pokręcił głową, aby zamroczenie się rozeszło. Zmrużył oczy, gdyż zrobiło się nieziemsko jasno. Przetarł je. Opuścił dłoń i zamarł. Wtedy dostrzegł Jego. Lub raczej siebie. Dawnego siebie, albo raczej Prawdziwego Siebie, czyli takiego, jakim się urodził. Ale czy aby na pewno? Zrobił kilka kroków w stronę Zelerisa ver. 1.0.
- Dawno cię nie widziałem - stwierdził. Rozejrzał się, czy przypadkiem nie ma w okolicy jakiejś kamiennej bramy. - Podejrzewam, że zbudzę się kiedy to co pływa w moich żyłach przestanie działać -- odpowiedział na swoje(?) pytanie. Zmarszczył czoło. - Kim ty jesteś, do diabła? Mną? - zapytał.


// Ale zalatuje FMA ;P

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej