Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kurwy, wino i domino!

<< < (10/28) > >>

Hagmar:
Kobieta chyba nie rozumiała twojego języka, klękła i ściągnęła Ci spodnie razem z gaciami by za chwilę zabrać się do "pracy". Albo ktoś wam zrobił prezent albo to chwyt marketingowy owego przybytku uciech cielesnych.

Anette Du'Monteau:
-Panie wybaczą, ale niestety na więcej nie mam ochoty. Persona mego pokroju musi zachować pewien umiar. - tłumaczył elfkom. Ale zobaczył tylko ich zdziwione miny. Jednak nie na darmo niziołek siedział w Tinirlecie. Zeyfar wysłał go tutaj wcześniej na parę tygodni, aby zapoznał się nieco z tymi terenami. Przy okazji liznął nieco języków od niejakiej Sariko. -Konkai wa setsuzoku shimasen. Omo wa yurusu. - powiedział dość zgrabnie. -Gomenasai. Sayo! Po tym wytłumaczeniu Blaze niemal wystrzelił przez okno. Rzecz jasna zachował odpowiednią ostrożność żeby nagle nie spaść na ulicę. Kruk wdrapał się zgrabnie na daszek przybytku.

Zeleris Flamel:
Zeleris, mimo iż przebywał w Tinirlecie też niemało czasu, nigdy jakoś nie wziął się pożądnie za naukę języka. Rozmawiał zazwyczaj po dracońsku, albo w języku z Valfden, który był gdzieniegdzie rozumiany. Powód, dla którego nie uczył się języka? Na początku brak czasu. Miał inne sprawy na głowie. Później zaś siedział praktycznie cały czas u Matsumo, a tam nie potrzebował go. Znał jedynie podstawy, lecz w tej chwili jakoś nie chciał przywoływać ich z głębin pamięci. Widząc zaś, ze jego słowa zostały niezrozumiane, zwyczajnie skorzystał z nadarzającej się okazji. Wszak nie mógł odrzucić prezentu. A jeśli miałyby z tego wyniknąć kłopoty... cóż, życie.

Adaś:
Adamus również korzystał z okazji, w jednej z kwater tego jakże dumnego przybytku. Podobało mu się całe to zajście, a jak się mówi grzechem było by nie korzystać z podanych dobrodziejstw....

Blaze ledwie wskoczyłeś na dach, kiedy nagle z powietrza na twe głowę spadł biały pocisk. Kiedy spojrzałeś w niebo ujrzałeś przelatującą mewę...

Anette Du'Monteau:
-Pierdzielone ptaki...Wiedziałem, że to się tak skończy. - mruczał do siebie niziołek. W czasie, gdy strzepywał z siebie ptasie guano, rozglądał się po okolicy za czymś ciekawym, a z drugiej strony nasłuchiwał wydarzeń pod sobą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej