Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kurwy, wino i domino!

<< < (11/28) > >>

Adaś:
Po ponad dwóch godzinach uciech cielesnych, wróciliście pod pomnik. Waszym celem było teraz odnalezienie jakiejś karawany,do której moglibyście dołączyć. Już mieliście udać się na poszukiwanie, kiedy jakiś dziwny brudny ciemnej karnacji człowiek poprosił was o udanie się do karczmy, na spotkanie ze swym panem.

Zeleris Flamel:
Było miło, ale się skończyło. Taką refleksja naszła dracona po tych dwóch godzinach. Wrócili tak więc pod pomnik, spod którego zostali porwani. Trzeba było wziąć się do roboty... Lecz ambitne plany przerwał im czarnulek.
- Chwili spokoju nie ma nawet... - pomarudził Zeleris. Miał pewne podejrzenia, co do tego "pana". - To pewnie sponsor naszej rozrywki. Chce się pewnie wkupić w łaski, przypodobać się i poprosić nas o wykonanie jakiejś przysługi - skomentował, nie zważając na obecność sługi. Wyszczerzył się smoczo. - W sumie można iść. Z uprzejmości. A kto wie, może jakoś na tym skorzystamy? - wyraził zdanie.

Hagmar:
Miast do karczmy zaprowadzono was do tutejszego pałacu, okapującego przepychem i bogactwem. W ogromnej suto zastawionej sali biesiadnej siedziało kilkoro brudasów czarnoskórych mężczyzn i skąpo odziane służki. Nikt z was nie spodziewał się tego co miało się wydarzyć.
- Mam nadzieje że prezenty powitalne się podobały? - spytał siedzący na końcu stołu grubasńy mauren. - - Jestem sułtan Azzar Khalid Javed, pan Sułtanatu Serridzkiego. Miło mi Was powitać, przyjaciół tych którzy wzniecili ogień rewolucji. Widziano jak wasz okręt wpływa do portu, gdy doniesiono mi o jego nazwie natychmiast poleciłem by przygotowano to co najlepsze do zaoferowania ma to miasto. Siadajcie, jedzcie i pijcie. I opowoiadajcie co Was tu sprowadza, interesy zapewne. Mówił płynnie Marantowym wspólnym choć z śmiesznym akctentem.

Zeleris Flamel:
Pałac nie był karczmą, co nie ulegało żadnym wątpliwością. W karczmach raczej nie widywano takiego przepychu i luksusu, zaś w pałacu nie było także charakterystycznych elementów karczemnego wystroju. Jak choćby pijaków, śpiących pod stołami i gospodarza wspierającego ladę brudną szmatą. Chociaż sułtan mógł zacząć wycierać stół, kto go tam wie. Po jego powitaniu Zeleris rzucił spojrzenie Adamusowi mówiące "Nie ufam mu, on coś od nas chce, do tego jest gruby i brzydki". Mimo to na zaproszenie usiadł do stołu. Zwrócił się do sułtana.
- Doceniamy gościnne powitanie - odezwał się, zastanawiając się, jak należy właściwie mówić do sułtana. "Wasza Wysokość"? "Wasza Grubość"? Uznał, że przedstawiać się nie musi, skoro sułtan bez wątpienia wie kim są jego goście. Na razie wolał nie wybawiać prawdziwego celu podróży.
- Istotnie przywiodły nas tutaj interesy. - Przykrywka z zakladaniem filii "Wiewióra" była wszak interesami.

Hagmar:
- Czego wam ztem trzeba? Kobiet? Te mamy najlepsze. Broń? Przyprawy? Wino?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej