Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kurwy, wino i domino!

<< < (9/28) > >>

Adaś:
-Myślę że coś by się znalazło...

Adamus nie skończył swej wypowiedzi gdyż nagle otoczyła was grupa elfek. Były to jedne z najpiękniejszych przedstawicielek tej rasy jakie widzieliście. Złapały one was za ręce i zaczęły powoli ciągnąć za sobą w kierunku pewnego przybytku który znajdował się nie opodal.

Zeleris Flamel:
Grupa kobiet ciągnąca ciągnąca go, wraz z towarzyszami, w kierunku jakiegoś budynku mogła oznaczać kilka sytuacji. Po pierwsze, elfki mogły być pannami lekkich obyczajów z dość... agresywną strategią marketingową. Nie ma, że nie, masz skorzystać z usług! To czasem spotykało się pośród nawiedzonych kapłanów i wędrownych handlarzy, ale wśród kurtyzan było względnie rzadkie. One raczej przyciągały, nie ciągnęły. Znaczy ciągnęły też, ale później. Elfki mogły także być podstępnymi żmijami, które zechciały zaciągnąć ich w pułapkę. Sposób raczej nietypowy, ale cóż. Co kraj, to obyczaj. Ostatecznie elfki mogły być grupką zwyczajnych kobiet, po prostu oczarowanych drużyną i tym, jak jej członkowie są rewelacyjni. To było w sumie całkiem możliwe. Ostatecznie dracon pozwolił się pociągnąć, gdyż czuł, że tego wymaga jakaś niesprecyzowana siła wyższa.
- Znowu... - mruknął Zeleris, jakby do siebie. Pomachał ogonkiem i dał się poprowadzić do przybytku. - Jakże miła odmiana od towarzystwa wyłącznie marynarzy i tych tutaj - zagadał do elfek. Nie byłby jednak sobą, jeśliby w swej lekkiej paranoi nie węszył zagrożenia, więc był czujny.

Anette Du'Monteau:
Niziołek zachichotał na widok pomnika, gdzie stała podobizna Zeyfara.
-Biedny Lord, chyba nawet nie ma pojęcia, że powstał jego pomnik. Blaze wiedział również, że Navarre nie byłby zadowolony z tego iż można go dzięki temu łatwo rozpoznać i skojarzyć w tych regionach. Potem nagle pojawiły się elfki. Kruk nie miał nic przeciwko nim, ale jak zwykle zachował swoją ostrożność. Większość nie wiedziała, że ten mały osobnik chodził często naszpikowany różnymi broniami i elementami ekwipunku. Oczywiście większość była schowana dokładnie. Wtedy Blaze przypomniał sobie swój przydomek. Jeż z Torgonu...to były czasy.

Adaś:
Panienki wprowadziły was każdego do osobnych pokoi. Kiedy każdy znalazł się w osobnym pokoju, dziewczynki zrzuciły górne części ubrania. Co niechybnie oznaczało, że sytuacja w której się znaleźli na pewno nie była pułapką....

Zeleris Flamel:
// Jak najbardziej może to być pułapka. Wszak one mogą mieć lasery w sutkach. Takie przypadki się zdarzają.
Dracon grzecznie dał się poprowadzić do pokoju. Sytuacja ta wydawała się coraz mniej groźna, a coraz bardziej interesująca. Elfki przestawały przypominać zabójczynie, a zaczęły panny obyczajów lekkich. Gdy już znaleźli się w pokoju, Flamel z niemałą przyjemnością obserwował utratę fragmentów odzieży panien.
- Jak miło - stwierdził i podszedł do elfek celem bliższego zapoznania się z ich walorami. - Muszę jednak zapytać, czemu zawdzięczam taką... gościnność? - zapytał, co jednak nie przeszkadzało mu w zapoznawaniu się z tym, co skrywała odzież panien. Nie miał wystarczająco pieniędzy, aby opłacić usługi takich kobiet, a jakoś nie uśmiechała mu się ucieczka (względnie okraszona walką) z miasta przed wściekłymi alfonsami. Tacy jak oni potrafili być wredni.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej