Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kurwy, wino i domino!
Zeleris Flamel:
- Przykro mi, że zawiodłem twoje oczekiwania - odparł adept. - Takie życie. - Chwilę milczał, patrząc sobie na fale, bo tak. - Zbierasz informacje o każdym, jak mniemam? Ciekawa pasja, nie powiem. -
Adaś:
-A co chleje bo mogę! Może chcesz łyczka?
Powiedział Adamus z uśmiechem na ustach.
No i wypłynęliśmy, morze było dość wietrzne. Ale i to nie dało wiele gdyż podróż trwała dwa dni. Co prawda można było ją skrócić tylko pewien dracon, zamiast puścić sobie wiaterka, aby przyśpieszyć okręt wolał się opierdzielać. No ale co poradzić? Tak więc wpłynęliście do bardzo, ale to bardzo ruchliwego portu. Od razu skierowaliście się na rynek. Coś wam tam ciągnęło.
Ledwo wkroczyliście na plac główny a waszym oczom ukazał się ogromny pomnik dracona i dwóch ludzi. Pod którym widniała tablica nosząca napis:
W podzięce wybawicielom Aragornowi Tacticusowi, Zeyfarowi Nawarre, oraz Anvarunis Nivellenowi.
Gdy tylko Adamus przeczytał tablice powiedział w kierunku Zelerisa:
-Coś mi się wydaje że paru tu brakuje. Nie uważasz?
Zeleris Flamel:
Dracon wiatraka puścić raczej nie mógł. Nawet gdyby znał odpowiednie zaklęcie, to nie nadawałoby się one do napędzania statku. ÂŻagle mogłyby nie wytrzymać. W końcu jednak dopłynęli do celu. Przechadzając się po mieście znaleźli pomnik. Flamel skrzywił się lekko.
- No raczej - odparł Adasiowi. - Historia, jak widać, pamięta tylko o nielicznych. Co się właściwie stało z Zeyfarem i Anvem? - zapytał. - Pewien byłem, że spotkam Anva w Pakcie. -
Adaś:
-Anv zginął z ręki jedynego wojownika, który mógł go zabić. W skrócie rzecz biorąc nie wytrzymał psychicznie tego całego ciężaru i się zabił. A szkoda chłopa było, może i był lekko szalony, ale wojownik jakich mało.-powiedział dość spokojnym głosem-Co do Zeyfara, to cholera go wie. Gdzieś zniknął i tyle powszechnie wiadomo. Choć szczerze to podejrzewam, że siedzi w jakimś zamku, ukrywa się przed wierzycielami i zapewne popija te swoją herbatkę.
Zeleris Flamel:
Wiadomość ta była dość zaskakująca. Oczywiście ta dotycząca Anvarunisa, nie Zeyfara.
- Anv popełnił samobójstwo? - zdziwił się dracon. - Spodziewałbym się po nim wszystkiego, ale nie tego. Cholera, szkoda go. - Zeluś posmutniał. Lubił Anva. Uważał go za lepszego kompana. Pamiętał jak uratował kiedyś mu tyłek, przed roztrzaskaniem się o ziemię, po tym jak Anv walczył ze smokiem. To były czasy.
- Ale, jak to mówią, po ptokach. Yarpen mówił, że mamy dołączyć do karawany. Przydałoby się poszukać jakiejś. No, chyba, ze już mamy ustalone z jaka idziemy...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej