Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miecz Yorgena Wiatropędnego
Elrond Ñoldor:
Tego po lewej pacnął celnym pchnięciem w klatę. Kilka żeber miał roztrzaskanych. Napierał ponownie. Elrond wolał mieć go cały czas na wyciągnięcie kostura, nie za blisko. Przeciwnik zamachnął się ponownie mieczem, raz ciął z lewej raz z prawej. Elrond najpierw uchylił się robiąc krok do tyłu, tyle wystarczyło. Kolejny atak odbił potężnie, zombie zachwiało się na chwilkę, wystarczyło to by uderzyć go w nogę. Kość udowa pękła, martwy bez jednej z podpór wywrócił się na ziemię. Mocnym uderzeniem z góry, Arcymag roztrzaskał mu głowę na kawałki.
8/20
Hagmar:
Dracon machał mieczem to na lewo to na prawo, wbił miecz w tors zombiaka, rozpruł go do krocza przez co z jednego zrobiły się prawie dwa. Umarlak upadł tracąc równowagę, dragon rozdeptał mu czaszkę, następnemu odrąbał obie ręce i łeb, który również zmiażdżył potężnym "tup". Trzeci stracił nogę, wywalił się a jego mózg przywitał się z buciorem hrabiego. Aragorn chwycił miecz pewniej i podbiegł do zombiaka wbijając mu miecz w gębę pod takim kątem że miecz wyszedł górą czaszki. Złożył ręce, skupił moc i wypowiedział formułę: - Heshar! Pięciometrowy słup ognia objął nadchodzącego trupa zamieniając go w popiół, tak samo skończyły jeszcze dwa.
1/20
//Skońcyły mi sie finiszery ;p
Mogul:
Wkurwił się. Tak można było skomentować jak się czuł teraz ork. Bolało go trochę, ale to akurat było korzystne. Swój gniew w tym momencie rozładował rozgniatając nogą głowę, którą odciął, a korpus dalej atakował.
0
Hagmar:
Chwile później jedna z ścian została rozwalona i wylazł z niej wielki paskudny demon.
- Chcecie miecz? To go sobie weźcie.
Mogul:
-Adaś, Aragorn, uważajcie kurwa. Oboje nie mieli znamienia, ork bał się, że po śmierci opęta któregoś z nich. Chuj. W dosłowny sposób wziął na klate demona. Zablokował uderzenie demona, po części unikając ciosu i kontratakując. Chciał srebrną bronią odciąć rękę potworowi .
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej