Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miecz Yorgena Wiatropędnego
Malavon:
Elf przypadł do jednego z zombie.
-Anoshu! - wypowiedział słowa prostego zaklęcia. Tak jak poprzednio energia zmieniła się w mroźny podmuch. Zombie nie miał dużych szans na przeżycie. Stanął w miejscu zamarznięty na kość. Potem odwrócił się w stronę kolejnego zombie. -Izosh! - zabrzmiało kolejne zaklęcie. Po chwili w ręku maga pojawił się lodowy sopel. Malavon cisnął nim w bebechy nieumarłego z pomocą telekinezy. Martwiak poleciał praktycznie na samą ścianę. Mag wody dopadł jeszcze do niego i rąbnął dwa razy jednym z końców kostura w głowę przeciwnika.
17/20
Hagmar:
- Heshar! Krzyknął. Czarował niechlujnie to fakt. Z jego rąk buchnął 5 metrowy słup ognia którym zatoczył koło wokół siebie, podpalone 3 zombiaki szybko padły, dobył miecza odrąbując suchą łapę umarlaka a następnie rozrąbał jego łeb. Następnie podbiegł do zamrożonego i rozwalił mu łeb. - Celujcie w łby! Heshar! Wbił miecz w trupa i złożywszy ręce wypowiedział formułe zaklęcia spalając kolejnego.
12/20
Adaś:
Adamus również wyruszył do walki z mieczem w ręku. Przyszła mu do głowy pewna dość niekonwencjonalna strategia. Błyskawicznie przyskoczył do jednego z nieumarłych, upadł na kolano równocześnie biorąc zamach. Miecz dość szybko spadł na nogę zombie, co nieuchronnie po prowadziło do ucięcia rozkładającego się ciała, które zaprowadziło do upadku przeciwnika na ziemię. W momencie kiedy żywy trup upadł na plecy, Adamus zerwał się na nogi, po czym ponownie przyskakując, spadając całym ciężarem swego ciała na głowę zombie.
11/20
Elrond Ñoldor:
- ÂŁuuu... - dwójka zombie szła z wyciągniętymi dłońmi w jego kierunku. - ÂŁuuuu grrrr... - z ich zgniłych ust wydobywał się warkot. Paskudnie to wyglądało. Ale Elrond nie jedno już widział, z niejednym przeciwnikiem walczył i nie jednego uśmiercił. Zamachnął się w poziomie kosturem, paskudy zachwiały się do tyłu, naparły ponownie.
- Aresh isgrash! - kamienny pocisk, który zmaterializował się nad jego dłonią pomknął w kierunku prawego zombiaka, roztrzaskując na kawałki jego głowę...
10/20
Adaś:
Adamus zaatakował kolejnego nieumarłego, który zmierzał powoli w jego kierunku. Szedł on dość ociężale, co pozwoliło Roydilowi na szybki przy skok, piruet oraz cięcie. Które było nawet skuteczne gdyż pozbawiło zombiaka ponad połowy ręki. Lecz baron nie poprzestał na tym, kolejnym szybkim piruetem ciął na wysokości torsu, niestety nieumarły cofnął się o krok, przez co rozcięcie szło przez połowę torsu, ale niestety było płytkie. No ale Roydil wciąż nie dawał za wygraną, zaatakował na jakby odstraszenie z dołu, po czym szybkim piruetem okręcił się pozbawiając zombiaka głowy, która spadła nieopodal.
Niestety to nie był koniec walki, gdyż zombie wciąż żyło, może i bez głowy ale żyło! Adamus zręcznie wyminął pozostałości przeciwnika który atakował na oślep, przypadł do jego leżącej na podłodze głowy i ją całą siłą swej nogi zgniótł.
9/20
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej