Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miecz Yorgena Wiatropędnego

<< < (25/33) > >>

Mogul:
Najwyraźniej połączone kombo maga i wojownika poskutkowało. Zdawać, że bestia jest ogłuszona i otumaniona. Ork położył srebrny bułat na ziemi, zaszarżował na przeciwnika ze swoją kończyną mocy. Wcześniej zebrał w sobie chęć do zabicia wroga. Ork uderzył demona pięścią otoczoną błyskawicami w gardziel wroga, który wydał z siebie stłumiony krzyk. Wykorzystując okazję ork wyrwał szklany bułat rozpłatając brzuch przeciwnika.

Elrond Ñoldor:
Elrond był już natomiast ze swoim kosturem tuż za plecami demona. Zamachnął się potężnie, walnął w czerep.

Hagmar:
Brzuch goił się błyskawicznie, demon zdążył chwycić Mogula i odrzucić go 2 metry.

Elrond Ñoldor:
- Srebrem kurwa! Srebrem! - uderzenie które wyprowadził starzec było za wolne, bestia zdążyła odrzucić Mogula. Ale broń w końcu trafiła na cel. Demon ponownie zachwiał się. Tym razem Elrond wyszarpał szybko srebrny sztylet i wbił go w plecy demona, mając nadzieję że trafił w kręgosłup...

Mogul:
Swój cel Mogul osiągnął. Chciał zobaczyć na ile może sobie pozwolić, raczej jeszcze nie da demonowi rady w pojedynkę na pięści. Cóż zrobić, musiał wziąć sobie broń, bo nie zdążył pochwycić dobrze Yashy. Doskoczył do srebrnego bułatu, Elrond dawał mu cenne sekundy dając czas na pochwycenie Sange i ataku. Mimo, że demon miał w plecach broń, zablokował ciosu Mogula ,który najpewniej nie był najszybszy z tego względu, że ten rzut go trochę otumanił. Teraz demon wyprowadził cięcie pazurami. Khanowi udało się prawie uniknąć ciosu. Odskoczyłby dalej, lecz chciał mieć okazję do kontrataku. Coś za coś, rozcięte ramie za głowę bestii. Na szczęście rana nie wydawała się głęboka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej