Tereny Valfden > Dział Wypraw
Argusiowe wakacje
Mogul:
Zamieszanie to oni robili i to duże. Obydwoje byli maszynami stworzonymi do jednego celu - zabijania. Chociaż w tym przypadku słowo zabijanie to za mało. Oni zarzynali. Ork właśnie odciął rekę przeciwnikowi, po czym kopnął go w brzuch. Ten wyleciał za burtę.
113/122 odliczone z poprzednim
Elrond Ñoldor:
- Aresh isgrash! - kamienny pocisk uformował się nad dłoniom czarodzieja. Bez zbędnych ceregieli cisnął nim w grupkę wrogich piratów. Elrondowi wydawało się że wrogów jest za dużo. A przynajmniej są zbyt bardzo ściśnięci. Pirat który oberwał pociskiem przewrócił swoim truchłem kilku pozostałych. Zabawny widok.
- Aresh isgrash! - kolejny kamienny pocisk wystrzelił w kierunku abordażujących piratów. Kolejny padł martwy. Elrond był usadowiony w bezpiecznym miejscu, z dala od ostrzy mieczy. A łukow to oni nie mieli...
111/122 piratów
Zeleris Flamel:
Dracon latał sobie wokół statku, wypatrując ofiary. Chlapał przy tym kroplami krwi, skapującymi z ostrze broni. Kolejną ofiarę w końcu wyjrzał. W sumie było z czego wybierać... Pirat biegł właśnie wzdłuż burty, chcąc chyba przyłączyć się do swoich towarzyszy, którzy zajęci byli umieraniem pod ostrzami Mogula. Zeleris obniżył lot i wylądował na deskach pokładu za morskim bandytą. Ten, słysząc uderzenie, zatrzymał się i odwrócił. Widząc za sobą coś dużego, czarnego i rogatego, wrzasnął. Mimo to dzielnie zaatakował. Miecz trzymał dość nieporadnie, zresztą Flamel swój topór także. Pirat pchnął, celując w brzuch dracona, lecz ten zdążył uchylić się. Złapał za wyciągniętą rękę pirata, w której ten dzierżył miecz i pociągnął. Był, no cóż, nieco silniejszy od człowieka, więc jego przeciwnik stracił równowagę. Dracon uderzył toporkiem. Trafił w nogę pirata. Ostrze wbiło się w mięsień, rozcięło ścięgno, lecz zatrzymało się na kości. to wystarczyło oczywiście, aby przeciwnik stracił wolę walki, lecz żył jeszcze. Zeleris złapał go mocno za kark, machnął potężnie skrzydłami i wzniósł się w powietrze, wraz z pasażerem. Wzleciał na kilkanaście metrów, pirat szamotał się i wrzeszczał, chcąc się uwolnić. Nie dawał zbytnio rady. Miecz wypuścił z ręki już wcześniej, a teraz jakoś nie przyszło mu do głowy, aby dobyć sztyletu. Po chwili i kilkunastu metrach w górę, pirat został uwolniony. Zeleris po prostu puścił go, skazując na lot w dół i bolesne spotkanie z pokładem. Morski bandyta spadł wrzeszcząc. Trzasnął z impetem w burtę fregaty i przetoczywszy się, spadł z niej do morskiej wody. Szanse jego przeżycia były znikome. Flamel zaśmiał się radośnie.
110/122
Mogul:
Ork znajdował się w mniej bezpiecznym miejscu. Nie przeszkadzało mu to, a wręcz przeciwnie. Kochał wręcz topić d ię w krwi wrogów .Właśnie bawił się z kolejnym. Mimo, że ciął bardzo przewidywalnie wróg nie wykonał bloku, a odskoczył. Było to dla niego zgubne. Prawie wypadł ze statku, którego trzymał się teraz tylko ramieniem. Po sekundzie reakcji Mogula pirat nie zdążył już wejść na statek. Ramie dziwnym fartem zostało. Piraci nie byli wyszkoleni dobrze. Widać to było po kolejnym wrogu. Ork w sposób znów przewidywalny zamarkował uderzenie Yashą, by Sange zadać śmiertelny cios. Nie było chwili na oddech, Mogul w dość specyficznym stylu ciął w lewo obiema brońmi na raz w dwóch przeciwników. Ork zdobył achievement -skróć dwóch wrogów o głowę jednym cięciem.
Szał bojowy
106/122
Elrond Ñoldor:
- Aresh isgrash! Aresh isgrash! - dla czarodzieja zdawało się to być już nużące. Czar, jeb, martwy, czar, jeb martwy. Nosz ile można. ÂŻałował że nie jest na stałym lądzie, pokazałby pełnię swojej mocy. Niemniej jednak nad jego dłońmi pojawiły się kamienne pociski, które wystrzeliły w kierunku piratów. Padli martwi, obydwaj.
104/122 piratów
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej