Tereny Valfden > Dział Wypraw

Argusiowe wakacje

<< < (54/62) > >>

Hagmar:
Jebut! Meteor w sumie przeleciał przez okręt jednakże spowodował zapłon i eksplozję amunicji oraz sporą falę która nieźle zakołysała "Andriejem". "Dziewica" walczyła z drugą fregatą, "Andriej" zrobił zwrot. - Ale jazda! Do abordażu! Aragornowy statek zrównał się z wrogiem, przerzucono lny z hakami i okręty powoli się zbliżały.

//staty te same.

Elrond Ñoldor:
Elrond nucił sobie piosnkę o piratach. Długo nucił. ÂŻałował w duchu że nie opanował magii wody, teraz była by wielce przydatna.

Mogul:
Widząc pożogę spowodowaną uderzeniem meteorytu w orku zawrzało. Domagała się krwi. Jako pierwszy z załogi wskoczył na drugi statek. Miał już wyciągnięte bułaty. Rozszalały berserker ciął Yashą w pierwszego pirata. Włożył w to uderzenie dużo siły, wróg nie zdążył zablokować. Trysnęła krew, wróg padł martwy na ziemię. Mogul wykonał od razu obrót tnąc pierw Sange, potem Yashą. Jeden z przeciwników zdołał zrobić unik przed srebrnym bułatem, lecz drugi nie miał tyle szczęścia z Yashą, z lżejszą, szklaną bronią. Kolejny padł martwy. W końcu Wróg odważył się zaatakować. Wykonał cięcie z góry. Ork zablokował Cięższą bronią po czym ciął lżejszą. Przeciwnik nie miał czasu na reakcję. Padł martwy. Pirat zsynchronizował się z orkiem . Oboje natarli na siebie. Mając większy zasięg ramion i broni ork przeżył zabierając życie kolejnemu.

Szał krwi
Proszę odliczyć 4

Hagmar:
Na pokładzie drugiej fregaty wylądował Aragorn od razu rzucając się w wir walki, pierwszego zarżnął przez przypadek w sumie, gdy lądował z sporym impetem mieczem rozłupał komuś czaszkę, drugi dostał kosę w brzuch gdy biegł na barona.

119/122

Zeleris Flamel:
Zeleris słuchał sobie rozmowy towarzyszy. Skończył żreć i wyrzucił ogryzioną kość do wody. Morskie fale natychmiast ją pochłonęły. Dracon kończył piwo, gdy sepleniący majtek obwieścił obecność piratów, oraz ich zbliżanie się do statku drużyny.
- Ooo... Miło - stwierdził i obserwował. Zanim dojdzie do ewentualnego abordażu nie miał zbyt wiele di roboty. Za to obejrzał sobie występ elfa.
- Pięć punktów za styl - skomentował, gdy meteoryt spadł z niebios. Fala zakołusała i ich okrętem. Dopił piwo i odrzucił kufel za siebie. Położył łapę na toporku. Był gotów i czekał... Piraci zbliżyli się szybko. Statki zrównały się i nadeszła pora abordażu. Draconwyciągnął toporek. Rozpędził się i podbiegł do burty, po czym skoczył nad burtą. Machnął kilka razy skrzydłami i był już na drugim statku. Opadł twardo na jego pokład. Piraci chyba nie do końca spodziewali się akurat takiego abordażu i byli nieco zaskoczeni. Flamel odepchął jednego z nich, który zaatakował w sposób dość niepewny, widocznie nie wiedząc jak wziąć się za dracona. Pirat zachwiał się po odepchnięciu. Zeleris doskoczył doń i zaraz po tym uderzył toporem, prostym uderzeniem od góry. Celował w głowę, aby rozrąbać ją jak pieniek drewna, lecz nie trafił. Chociaż dla pirata i tak to nie sprawiało różnicy. Ostrze toporka uderzyło go w ramię i zagłębiło się w ciało. Dracon wyrwał topór i odepchnął umierającego pirata w grupkę innych. Aby uniknąć obskoczenia przez przeciwników machnął skrzydłami i wzniósł się w powietrze. Zaczął krążyć wokół pirackiej fregaty, czekając na okazję do ataku.
118/122

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej