Tereny Valfden > Dział Wypraw
Argusiowe wakacje
Elrond Ñoldor:
I Elornd wszedł na pokład, lewą nogą. Co jak co, ale wolał by zaatakowała ich jakaś poczwara czy krwiożerczy piraci. Byłoby przynajmniej ciekawie. No i nie wierzył tak bardzo w zabobony.
Mogul:
A ork wskoczył i dotknął obiema na raz pokładu robiąc gwaaa. W końcu był szlachcicem, takie zachowania to "na pewno" normalka wśród nich.
Elrond Ñoldor:
Elrond podrapał się po głowie. Najwyraźniej rozmyślał. Bardzo intensywnie, o rzeczach, których zwykły śmiertelnik raczej by nie zrozumiał. Jego rozmyślenia doprowadziły go do ławeczki, na której spoczął, po ciężkiej przeprawie z karczmy do portu.
- Mogulu, przysiądziesz się?
Hagmar:
Gdy wszyscy weszli dracon zaczął wydawać polecenia. - Trap na pokład, kotwice w górę, żagle na maszt. Załoga uwijała się jak mrówki w mrowisku, statek powoli opuszczał port.
- Kurs Port Yort, dopasować prędkość do okrętu Domenicka. Mówił chodząc po pokładzie. - Na dole macie hamaki i kuchnie jak byście chcieli. "Lina Andrieja" płynęła majestatycznie obok "Dziewicy Północy". Mimo mniejszych rozmiarów okręt Aragorna był zwrotniejszy i szybszy od eleganckiej fregaty krasnoluda. Dorobił się kutas...
Mogul:
Ork usiadł przy Elrondzie. Darzył go sympatią, pamiętał jak kilka lat temu ten przysiadl się do niego w karczmie proponując wspólne picie.
-Co jest ziomek?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej