Tereny Valfden > Dział Wypraw
Argusiowe wakacje
Devristus Morii:
Do Aragorna podszedł Elf
Jak tam Aragornie?
Elrond Ñoldor:
- Tak sobie rozmyślam. Trzeba będzie zając się ziemiami. Przypodobać się chłopstwu. Zbadać ogólnie teren... Kupę roboty mam i wielkie plany w głowie mojej się tworzą. Przyłączyłbyś się? Kolejny szlachcic przy boku byłby mile widziany. Aczkolwiek ork i to jeszcze wściekle czerwonej barwie, nie wiem czy by nie odstraszał biedaków. Nie masz z tym problemów? - wyszczerzył zęby, miał nadzieje że dowcip mu się udał.
Zeleris Flamel:
Gdy wszyscy popisywali się wchodzeniem na pokład prawą, lewą czy tak obiema nogami i zajmowali przez to dość wąski trap, Zeleris po prostu machnął skrzydłami, wzniósł się w powietrze i podleciawszy kawałek wylądował na pokładzie. A co! Po chwili wypłynęli. Załoga uwijaja się przy swojej pracy. Flamel obserwował ich tylko i wdychał głęboko morskie powietrze. Lubił jego zapach, przesiąknięty solą. Odświeżał i miał pozytywny wpływ na górne drogi oddechowe, czy coś tam. Słysząc słowo "kuchnia" zszedł pod pokład, aby nieco popasożytować.
Hagmar:
- A nic, przyjacielu. Dawno nie zajmowałem się handlem i usługami morskimi. - Rzekł oparty o burtę. - Szczerze to prawie wcale. Po powrocie zajmę się Lithanem, a przynajmniej spróbuje.
//Zeleris:
Okrętowa kuchnia pachniała pieczonym mięsiwem, piwem i oczywiście kiszoną kapustą. Były też 4 żywe kozy.
Mogul:
Elrond miał rację, Mogul nie zrozumiał go i wziął sprawę na poważnie.
-Trochę odstraszam, z samego faktu bycia orkiem. Motłoch jest do tej pory przerażony orkami i nie ufny, no wiesz przez co. Szlachta za to pewnie przyjazna wobec mnie nie będzie. Więc mi też się przyDa ocieplenie wizerunku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej