Tereny Valfden > Dział Wypraw
Argusiowe wakacje
Zeleris Flamel:
- Wolicie żreć i chlać, zamiast rozmawiać o teorii magii? Dziwni jesteście... - stwierdził Flamel, po czym zajął się żarciem i chlaniem, gdy tylko karczmarz doniósł mięsiwa. Smoczy ogon w sosie był wyśmienity, jak zawsze zresztą. Mimo iż Zeleris jadł go już nie jeden raz, w tej karczmie, czy to u Matsumo, to wciąż czuł, ze popełnia coś w rodzaju kanibalizmu. Wszak draconom do smoków całkiem blisko. Mimo to,zajadał się ze smakiem.
- Na co właściwie jeszcze czekamy? - zapytał świata jako takiego.
Hagmar:
- Aż Czarny skończy gadać z korsarką... a to potrwa wieki...
Elrond Ñoldor:
- Zelerisie. Patrząc na Ciebie, widzę oczami wyobraźni syna jedzącego udko ojca. Co do rozmowy o magii. Zapraszam do Paktu, tylko załatw ze dwa antałki jakiegoś przedniego wina. Przedyskutujemy całą noc. W karczmie jakoś mój umysł nie jest skory do wytężonej pracy. Słabo się tu myśli o czymś takim jak magia i dusza... - czarodziej również zaczął jeść smoczy ogon. Był dziwny.
Zeleris Flamel:
- Ee... Dziękuję? - odparł Zeleris, nie bardzo wiedząc, czy tekst o dziecku jedzącym nogę ojca był żartem, kpiną, czy komplementem. Pewnie komplementem, wszak Flamel był ich godzien. Poza tym kanibalizm, użyty w porównaniu byłby w pewnym bardzo chorym stopniu praktyczny, z punktu widzenia biologii.
- Tak swoją drogą, zastanawialiście się kiedyś,jak smakuje ludzizna? - zapytał po chwili.
Devristus Morii:
ÂŁykowato i jest posmak metaliczny
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej