Tymczasem u Matsumo Aragorn zabawiał się z dziećmi. Nie tak jak pomyśleliście. Wasze miejsce w piekle już na was czeka. Nie był jednak jedynym gościem pana tego miejsca. Od pewnego czasu przebywał tutaj także inny dracon. Gdy tylko usłyszał o przybyciu gości z Valfden i dowiedział się, gdzie siedzi Aragorn, udał się tam. Chciał się przywitać. Nie widział go od dawna, od dawna też nie miał wieści z wyspy. Jedynie strzępy informacji, które były bardzo niepokojące. Drzwi pokoju w którym był Aragorn z dziećmi otworzyły się. W progu stanął czarny osobnik, ze skrzydłami, ogonem i całą resztą dracońskich atrybutów. Był to nie kto inny, a nie widziany na Valfden od około trzech lat Zeleris Flamel.
- Aragorn... - powiedział na widok Tacticusa, po czym wszedł do pokoju. - Jesteś jeszcze brzydszy niż ostatnio. - Wyszczerzył się w tak dobrze znanym, paskudnym uśmiechu. - Witaj, stary druhu.