Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Dexter - Ostateczne starcie"

<< < (5/10) > >>

Mogul:
O kurwa. Ork nie zważając na demona rzucił się w ataku na wrogą armijke. Ciął bułatami w dwóch rzezimieszków. Jednemu udało się odskoczyć, lecz drugi nie zdążył. Padł martwy. Mogul wykonał pół obrót, by dobić drugiego przeciwnika. Ten wpadł pod ostrze, ponieważ chciał zaatakować z zaskoczenia. Nie udało się to mu.


Odliczcie w kolejnym poscie -2 cherlawych, ja na tel jestem.

Mohamed Khaled:
Demon nic nie robił. Przyglądał się jak jego armia, stacza bój z wojskiem Kratosa. Kilku z wrogów poległo, lecz i naszych trochę padło. Cry ruszył do bitwy. Podbiegł do nabiegającego bandytę, i dźgnął go. Wypuścił miecz, i złapał się za brzuch. Białowłosy pobiegł do niego, swymi mieczami wykonał kilka zwinnych ruchów tylko po to by na jego plecach zrobić wielkie K. Wył z bólu, więc Kratos się zlitował wbijając jeden miecz w plecy, a drugi w szyję.
Jeden był z głowy. Nadbiegał drugi. Tym razem był to ochroniarz. Szary wilk zrobił szybko unik, i ciął po plecach.
Wściekł się. Zadał serie ciosów, lecz potomek Demona zablokował je mieczami. Jednym trzymał blok, drugim natomiast robił cięcia na brzuchu. Ataki wroga zaczęły słabnąć, i to wykorzystał. Zrobił piruet mieczem, tak by miecz wroga wyleciał . Gdy tak się stało, wbił oba miecze w jego klatę. Zaryczał. ÂŻył jeszcze, lecz nie był świadomy. Skóra robiła się coraz bladsza, a ręce miękkie. Po chwili w ogóle już nic nie robił. Kratos wyjął miecze, a strumień który wypłynął dobił go.
W tym czasie jeden z magów, zaatakował. HESHAR ANASH GRISHIL! wykrzyczał bohater. Ognisty pocisk poleciał... Trafił w klatę. Wróg zaczął się palić, a jego ciało stawało się coraz bardziej czerwone. W końcu padł na ziemie, a jego ciało zastygło... jak lawa, ostudzona przez wodę.

A w tym czasie...
Demon który do tego czasu nic nie robił, ruszył się. Przeskoczył na pobliski budynek...

NASI:
8x Nord
10x Bandyta

WROGOWIE:
8/15 Cherlawy Rzezimieszek
1/10 Opętany magin ognia
0/5 Bandyta
3/20 Chłop
1/10 Ochroniarz

//Taka wskazówka... Nie musicie walczyć sami. Mamy przecież posiłki. Możecie sobie odliczać straty w wrogach, jak i naszych oddziałach..

Elrond Ñoldor:
Walka trwała w najlepsze, ciężkozbrojni Nordowie atakowali zacięcie, a mając przeciwko sobie słabo opancerzonego i słabego przeciwka, z łatwością sobie z nimi radzili. Ale przeciwnicy mieli magów ognia. Oczywiście nie byli na tyle głupi by przywoływać deszcze ognia, które zabiłyby dosłownie wszystkich, ale byli na tyle inteligentni, bo pojedynczo zabijać kulami ognia. Szczególnie podatnych na ogień bandytów. Elrond widział to i działał.
- Isarosh aresh isgrash! - pod nogami małej grupki maginów pojawiło się sporej wielkości bagno, pochłaniając każdego z osobna. Dwóch miało na tyle trzeźwe umysły, że teleportowało sie poza obszar zagrażający ich życiu... Szukali wrogiego czarodzieja.

NASI:
9x Nord
8x Bandyta

WROGOWIE:
13/15 Cherlawy Rzezimieszek
5/10 Opętany magin ognia
0/5 Bandyta
3/20 Chłop
3/10 Ochroniarz

Mohamed Khaled:
Grupa rozdzieliła się. Bandyci ruszyli na równych sobie. Skoczyli na bandytów. Chwila minęła, gdy ostatni z bandziorów padł. Niestety sami sojusznicy ucierpieli.
Sami nordowie natomiast ruszyli na ochroniarzy. Swym ciężkim uzbrojeniem, zniszczyli większość z nich.
Kratos widząc, że wojsko Demona podupada ruszył na dwóch nadbiegając rzezimieszków. Jednego, szybkim ruchem podkosił i dobił z obu mieczy. Więcej miał problemów z drugim. Chciał zaatakować z góry, lecz mu się nie udało. Został ranny w brzuch. Bandzior to wykorzystał. Uderzył go z pięści w mordę. Zrobił to trochę słabo, ponieważ Cry ledwo co poczuł. Teraz oddał mu. Uderzył z całej siły, aż tak że przeciwnik się przewrócił. Już chciał go dobić, gdy poczuł lekki ból. To jeden z chłopów. Odepchnął go telekinezą do tyłu, a sam zajął się już nie leżącym bandytą. Wróg nie miał szans. Kratos był już na wielu bitwach. Zrobił szybki unik i uderzył.
Ostrze zaświurczało w powietrzu, przeszywając szyje zbira. Z całej siły przejechał po niej, i wyciągnął ostrze. Nie miał szans tego przeżyć. No chyba że jest nieśmiertelny.
Teraz czas zając się magami! mruknął.
Heshar Anash grishil! wypowiedział. Ognisty pocisk z wielką szybkością poleciał w pobliskiego magina. Szybko padł na ziemie fajcząc się i jęcząc. Biały wilk przygotował się. Na niego biegło 2 chłopów...

NASI:
6x Nord
3x Bandyta

WROGOWIE:
15/15 Cherlawy Rzezimieszek
6/10 Opętany magin ognia
5/5 Bandyta
3/20 Chłop
7/10 Ochroniarz

Elrond Ñoldor:
Kula ognia pędziła w kierunku Elornda, ale ten dzięki psionice zniekształcił tor lotu pocisku, który wyrżnął w tył głowy jednego z ochroniarzy podpalając ją. Starzec zawirował w walce. Lekki pancerz i umiejętność akrobatyki pomagały mu w robieniu piruetów i innych zmyślniejszych uników, podczas gdy wokół lata miecze i magiczne ogniste pociski. Walczący z Nordem jeden z ochroniarzy oberwał końcem elrondowego kostura, bo po chwile osunąć się bezwładnie na ziemię. W tym samym czasie inni nordowie uporali się z ostatnim z ochroniarzy, który postanowił z odległości ostrzeliwać sojuszników Kratosa i reszty. Co prawda ubił jednego z sojuszniczych bandytów, ale sam również zginął.
- Isarosh aresh isgrash! - kolejne bagno pojawiło sie pod stopami maginów, dwóch zostało pochłoniętych, jednego udało się wyciągnąć wrogim chłopom. Co prawda byli młuceni przez nordów, ale było ich sporo...
Walka trwała.

NASI:
5x Nord
2x Bandyta

WROGOWIE:
15/15 Cherlawy Rzezimieszek
8/10 Opętany magin ognia
5/5 Bandyta
7/20 Chłop
10/10 Ochroniarz

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej