Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Dexter - Ostateczne starcie"

<< < (4/10) > >>

Elrond Ñoldor:
Wrogi mag czarował... - Grishil ipash... - Elrond przeczuł to. Wiedział, że przeciwnik będzie chciał zrobić zamieszania wokół nich.
- Aresh! - jedno krótkie słowo zaklęcia było szybsze od całego zdania. Zanim tamten cokolwiek stworzył, mag ziemi szarpnął ręką, a magiczna energia wyciągnęła tuż pod stopami wroga kamienne kolce. Ten jednak nie był nowicjuszem. Przerwał rzucanie swojego czaru i dzięki martokinezie uchronił się przed przebiciem krusząc kolec, który mu zagrażał. Spojrzał na Elrond pełen furii i zaatakował ponownie zaklęciem.
- Heshar anash! - kula ognia pomknęła w kierunku barona, ten widząc to i będąc cały czas kompletnie skoncentrowanym, mocą psioniczną zmienił kierunek lotu pocisku, który poszybował gdzieś hen hen do góry. Nie czekając na zaproszenie sam wyskandował zaklęcie.
- Aresh isgrash! - kamienny pocisk uformował się nad jego dłonią, by ze świstem pomknąć w kierunku maga ognia...

Mogul:
Akurat w tym momencie Mogul starał się obejść magina. Wyciągnął swoje dwie bronie i wykonał piruet. Magin miał okazję uniknąć cięć, lecz wtedy na pewno wpadnie na pociski Elronda.

Elrond Ñoldor:
Tak też się stało. Oczywiście trafienie nie było idealne. Umiejętności wrogiego czarodzieja były na tyle dobre, by uniemożliwić kamiennemu pociskowi zmiażdżenie jego klatki piersiowej. Pocisk jednak 'zahaczył' bark maga, wybijając go ze stawu i łamiąc kość obojczykową. Rzucanie czarów wymagających użycia dwóch rąk było niemożliwe. Opętany magin zachwiał się lekko do tylu. Złapał za bolące ramię. Widział tuż obok siebie orka z dwoma bułatami. Zanim czerwony zdołał zaatakować ponownie, magin teleportował się kilkadziesiąt metrów dalej, by mieć czysta okazji do ataku. Jednak zanim użył jakiegokolwiek zaklęcia, Elrond kilka chwil wcześniej sam czarował...
- Aresh isgrash. Aresh isgrash... - dwa kamienne pociski pojawiły się nad jego dłońmi. Mocą psioniczną poleciały z ogromną prędkością w kierunku wrogiego magina...

Mohamed Khaled:
//Sry że tak późno :D Dopiero wstałem :D

Kamienne pociski leciały wprost na maga. Jednak to nie był jedyny jego problem. Heshar Anash grishil! ognisty pocisk także w niego poleciał. Nie uważając na obydwie strony, pierw dostał pociskiem Kratosa, a później dwoma pociskami Elronda.
Padł na ziemie, a jego ciało powoli się spalało... Człowiek, wraz z drużyną podbiegli do niego.
Gdzie jest Dexter?! zapytał umierającego
w...w... nie powiedział. Umarł z powodu zbyt wielkich obrażeń.
Nie ma go tu! mruknął do przyjaciół. Wracamy! I tak zrobili. Wsiedli na swoje konie, i ruszyli. Jakieś 100 metrów od obozu usłyszeli wielki grzmot! Od razu zawróciliście zobaczyć co się stało. Ku waszym oczom ukazała się mała armia. Znajdowali się w nich:
15x Cherlawy Rzezimieszek
10x Opętany magin ognia
5x Bandyta
20x Chłop
10x Ochroniarz
Na ich czele stał Demon Można było słyszeć jego imię. Dexter! A więc przybył... Ruszamy! Ruszyli galopem przed obóz. Wjeżdżając do niego gwizdnęli na znak by Thor, i Anims byli w pogotowiu. Wjechali do obozu:
Dexter!
Kratos! A więc to tu rozegra się nasza bitwa?
Jak widać! Zginiesz!
Chyba ty! ÂŻOÂŁNIERZE! DO ATAKU!. Po ruszeniu wrogich wojsk, Cry dał znak. Do obozy wparowało 25 sojuszników. 10 Nord i 15 Bandyta
Wojska ruszyły na siebie...

//Nordowie, i Bandyci (15) są nasi.. ich nie zabijać :D

NASI:
10x Nord
15x Bandyta

WROGOWIE:
15x Cherlawy Rzezimieszek
10x Opetany magin ognia
5x Bandyta
20x Chłop
10x Ochroniarz

//Demom jest z kategorii II, więc potrzebujecie więcej niż jednego finishera by go zabić. :D
Victoria jest po naszej stronie :D

Elrond Ñoldor:
Elrond w najśmielszych snach nie spodziewał się, że w przeciągu kilku dni, z jednej wojenki, na której nie walczył, przeniesie się na inną, w której przeleje sporo krwi.
Jak to zwykle bywało, nie starał się zwracać na siebie dostatecznie dużej uwagi. Wręcz przeciwnie stronił od postawy ofensywnej. Pozwalało mu to na zajęcie się tym, w czym był najlepszy. Na czarowania. Skoncentrowawszy się, wypowiadał słowa inkantacji zaklęcia: - Aresh isgrash isarosh izilish! - energia magiczna wypłynęła z jego ciała, a gdy klasnął w dłonie nad głową, zmaterializowała się postaci dziesięciu kamiennych pocisków, które wystrzeliły we wszystkich kierunkach i dzięki psionice trafiały prawie bezbłędnie we wrogów wokół niego. Kilku padło martwych, jeszcze kilku było tak pogruchotanych, że byli zupełnie nie zdatni do walki. Elrond zmienił szybko pozycje, nie chciał być celem ataków. Nie teraz...

3/15 Cherlawy Rzezimieszek
0/10 Opętany magin ognia
0/5 Bandyta
3/20 Chłop
0/10 Ochroniarz

 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej