Tereny Valfden > Dział Wypraw
Operacja "Czerwony ÂŚwit" - Jesienna kontrofensywa
Elrond Ñoldor:
- A na Co Ci trza tam iść? Poza tym... Są tam nekromanci? - zapytał. Wolał się upewnić, że nawet jakby poszedł w niebezpieczną misję infiltracji, jego skromna osoba nie zostanie pochwycona od razu w bramie i zawleczona do lochów na tortury i śmierć.
Adaś:
Adamus również dojechał do obozu, zaraz po zakończeniu plądrowania zamku. Postanowił on udać się prosto do Aragorna. Wydawało mu się że wypada złożyć mu jakiś raport, a i list który ostatnio znalazł był w jakimś stopniu ważny. Więc i to wypadało w końcu przekazać. Tak więc dziarskim krokiem Roydil wkroczył do namiotu.
-Posłusznie melduje zakończenie oblężenia.
Powiedział, mimo iż wiedział że wszyscy o tym już wiedzą.
-Co teraz planujecie?-kontynuował powoli rozglądając się po namiocie.
Hagmar:
- No patrz! Gdyby nie twój raport nie wiedziałbym o tym. Każdy wojak o tym gada, zwłaszcza o tym tornado czy chuj wie co. Powiedział wstając łóżka i podchodząc do kredensu w którym szukał napitku. - Kurwa, Kher to abstynent chędożony, same ziołowe gówna i woda. Rzekł ze smutkiem i oparł się o szafkę. - Edziu, tam są sami nekrofile.
Elrond Ñoldor:
- Kurwa - tylko skwitował. Elrond zza pazuchy wyciągnął flaszkę wina, pamiętającą odległy festyn i pociągnął zdrowo. Alkoholicy powinni mieć alkohol przy sobie.
Hagmar:
- Jak ty to robisz że zawsze masz flaszke przy sobie? Ja dziękuję, wina nie pije chyba że musze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej