Tereny Valfden > Dział Wypraw
Operacja "Czerwony ÂŚwit" - Jesienna kontrofensywa
Elrond Ñoldor:
// o co się kłócicie?
- Ryzyko związane z walką przeciwko siłą nieczystym - lekko zadrwił. - W końcu przekleństwa to jedna z naszych domen... Wybacz lekko się zapędziłem. Stare dzieje. Byłem kiedyś nekromantą. Ale teraz jestem czysty. Staram się wyjść na prostą czystą magię, która pomoże i mi, i moim towarzyszom. Ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale mając spaczoną duszę, parając się mrocznymi zaklęciami, nie byłem złą istotą. Nie krzywdziłem żadnych istot. O co mi chodzi. To z czym walczycie, nie musi być tak czarne i mroczne, jak wam może się wydawać.
Aurius:
-Rozumiem. Ale nie martw się. Ja nie byłbym w stanie poradzić sobie odpowiednio nawet z nowicjuszem. - odpowiedział zakonnik. -Czarna magia po prostu jest potężnym źródłem mocy, a chęć mocy rzadko pozostaje bez wpływu na psychikę posiadacza. Dobrze, że ty częściowo zrozumiałeś błędy przeszłości. Nie każdy potrafi się odciąć od dawnych nawyków. Większość ludzi musi zmagać się z swymi słabościami codziennie. Mi od niedawna pomaga bycie częścią Bractwa.
Adaś:
Adamus rozsiadł się wygodnie w swojej komnacie, gdzie pogrążył się w grze na lutni.
Gunses:
Służba przyszła po was. Wcześniej przyniesiono wam stroje wieczorowe i suknię dla dziewczyny. Powiedziano wam jednak, że możecie zostać w swoich zbrojach i przy broni. Wybór zależał od was.
Sprowadzono was na dół do wielkiej sali balowej. Powitała was muzyka i szpaler szlachty i baronów, markiz i pań dworów. Szpaler poprowadził was do stołu. Na jednym końcu zasiadał Sado Kher, obok niego zasiadało wyżej urodzone rycerstwo i arystokracja. Kilki miejsc było wolnych. Nie było też widać hrabiego Grundewelda. Sado zaprosił was do stołu
- Witam was w moim zamku. Miło mi, że przyjęliście moje zaproszenie.
Anette Du'Monteau:
Blaze odmówił wieczorowego stroju. Nigdy nie czuł się dobrze na dworze. Zwykle wolał się zajmować mało znaczącymi sprawami na zamku lub w mieście. Poza tym kiedyś słyszał legendę o kochance, która zaufała dziwnemu stworowi i uszyła koszulę, która miast wzmocnić miłość ukochanego, doprowadziła do jego śmierci w męczarniach. Choć niziołek nie widział siebie jako ofiary zamachu. Kto by chciał śmierci niewielkiego najemnika...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej