Tereny Valfden > Dział Wypraw
Operacja "Czerwony ÂŚwit" - Jesienna kontrofensywa
Elrond Ñoldor:
- Sado był bogaty. Poza tym, dla osoby takiej jak on złoto nie było najważniejsze. W całym tym pieprzonym spisku biorą udział siły tak potężne, tak opływające w prastarą i mroczną magię, że w ogóle nie zdziwiło by mnie, gdyby Sado był po prostu laleczką na sznureczkach, a lalkarz po prostu wykorzystuje jego dawną pozycję i chorobę umysłową. I robi to genialnie, skoro nawet dawni kompanie od miecza, dziewek i piwska w to wierzą - przysłuchiwał się rozmowie zakonniczki i dracona od dłuższego czasu. To kobieta przykuła jego uwagę. Nie pamiętał kiedy widział ostatnim razy kobietę w płytowej zbroi. Nie znał jej.
Korag:
Nie wiedzieć skąd dookoła krasnoluda zaroiło się nagle od rozmaitych żołnierzy, magów i lutnistów. -Wracając do bitwy... Wiemy może, czy należy się spodziewać jakichś niespodzianek od wrogich magów?-dopiero teraz dostrzegł w małym tłumie kobietę noszącą płaszcz bractwa -Witam, Korag syn Kergorna-przedstawił się -Chyba się nie znamy...-
Anette Du'Monteau:
-Nigdy nie skończysz swoich podbojów, prawda Czarny Baronie? - odezwał się Blaze. -Jak to kiedyś może powiedział, zawsze znajdą się skurwysyni. A ty zapewne będziesz ich zwalczał.
Gunses:
Gunses wszedł wszedł cicho do utworzonej karczmy, w swym płaszczu wmieszał się w ucztujące żołdactwo. Nasłuchiwał. Po kilkunastu minutach słychać było krzyki i wrzaski sprzed karczmy.
Hagmar:
- Koragu synu Kergorna... - nie skończył, przerwał mu wrzask dobiegający z zewnątrz, chwycił za miecz i wybiegł z karczmy a za nim reszta.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej