Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cokolwiek będzie, wytrwamy! Epicka obrona Mrozów.
Anette Du'Monteau:
W chramie dało się wyczuć obecność jeszcze jednej osoby. Gdy Aragorn podniósł wzrok z nad map zobaczył go. Stał przed nim rudowłosy elf. Jego skórzany pancerz, choć był w użyciu od dobrych kilkunastu lat to wyglądał jak nowy. Na ramionach miał zarzucony ciemny płaszcz, a przy pasie wisiały dwa miecze, jeden który rozpoznałeś był pospolitą Klingę Valfden, używaną w czasie jednej z wojen, drugi natomiast był z nieco ciemniejszego materiału. Niedaleko uda umocowany był sztylet z czerwonym kamieniem w rękojeści. Na plecach elfa znajdował się również długi łuk. "Nieznajomy" uśmiechnął się do ciebie.
-Pomóc ci Aragornie?
Hagmar:
- Znamy się? Spytał ledwo podnosząc wzrok by spojrzeć na elfa, nabazgrał coś na mapie i wstał. - Nie wiem pod kim służysz ale do dowódcy mówi się "sir".
Anette Du'Monteau:
-Masz, aż tak słabą pamięć Aragornie? Kapitan Anvraelet Phalem, przypomina ci to coś?
Elrond Ñoldor:
Nagle pojawił się staruszek.
- Wybaczcie, musiałem wychędożyć pewną niewiastę - nie kłamał.
Mogul:
-Dobra, to wyruszamy już. Tamci się ino niecierpliwią. Ruszeć się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej