Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poza prawem
Dragosani:
- Ależ skąd - odparł wampir, odwracając się i ściskając dłoń piratowi. - Tylko wojna, która trawi królestwo, wszechobecne niepokoje i zamieszki. Utrudnia to szybką podróż - usprawiedliwił się.
- Długo w sumie czekasz? - zapytał, po czym spojrzał na osoby, z którymi Valentino rozmawiał. - Tamci idą z nami? - dopytał.
Gunses:
- Cztery dni będzie - powiedział Valentino - No ale nie trzeba mitrężyć więcej. Chodź ze mną. A tamci to zwykli myśliwi z wioski. Nie miałem tutaj do kogo gęby otworzyć to każde towarzystwo dobre - wyszliście. Każdy wziął swojego konia. Ruszyliście w stronę południa. ÂŚcieżka była utwardzona ułożonymi gałęziami i kamykami. Wiodła pomiędzy moczarami, za obu stron rosły trawy, przed wami widniała wielka dżungla.
Dragosani:
Tak więc ruszyli. Wampir wraz z piratem dosiedli koni i wyjechali z osady. Na południe, w stronę wielkiej dżungli. ÂŚcieżka zdawała się być całkiem przyzwoita. Przynajmniej na razie. Drago nie wątpił, że w samym lesie, jeżeli w ogóle będzie, to raczej nie uzyska ona najwyższych ocen w jego osobistej skali. Jechali w milczeniu. Wampir jakoś nie widział powodów, aby coś mówić.
Gunses:
- Rozmyślaliśmy nad powodem twojego przystania do Pisarza. Nie znaleźliśmy odpowiednich argumentów. A więc pozostanie na tym, że podrzucę Cię pod pieczę Malarza jako kolejnego wyznawcę. Musisz szczególnie uważać na wilkołaki. Wy się chyba nie lubicie.
Dragosani:
- To chyba najlepszy... hm... argument. Prosty i nie rzucający się w oczy, bo pewnie nowych wyznawców trochę tam będzie - odpowiedział wampir. - Co do wilkołaków... cóż konflikt pomiędzy rasami to już praktycznie tradycja. Może być ciężko na nich uważać, ale zapewniam, że na siłę pod nos im pchać się nie będę. A tak jeszcze odnośnie wyznawców, wiesz coś o ich dogmatach? Wypadałoby się nieco w tym zorientować.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej