Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak głęboko nogi poniosą

<< < (9/13) > >>

Korag:
No i poszliście. Następne parę godzin zostało przeznaczone na łażenie po lesie i poszukiwanie kryjówki bandytów. Krasnolud dysponował tylko kilkoma wskazówkami, więc wcale nie było łatwo. W każdym razie udało wam się. Za niewielkim stawikiem któryś z was dostrzegł wejście do jaskini, lub starej kopalni. Wejścia broniły drewniane drzwi i dwóch strażników.


//Tu jest link do przeciwników.

http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ochroniarz

Mohamed Khaled:
Anash - wypowiedział po cichu. W jego ręcę powstał granat magmy, który dzięki telekinezie rzucił w jednego z oprychów. Granat trafił, lecz dzięki ubiorze ochroniarzy nie zadział tak jak powinien. Uszkodził jednego z oprychów na tyle by ten nie mógł walczyć zbyt dobrze. Tu jest szansa myślał Sparda. Wyciągnął miecz. Ten jest już załatwiony! i ruszył na zranionego mężczyznę

Adaś:
Kiedy Sparda powoli rzucał zaklęcie, Adamus niezbyt szybkim krokiem maszerował ku drzwiom. Zaraz p paru pierwszych krokach dobył miecz, aby być gotowym na atak przeciwnika. Niestety mag swoim granatem lekko ich przestraszył, gdyż niezbyt chętnie postępowali do przodu, a przynajmniej jeden który widział jak jego towarzysz obrywa z ognistego granatu. No ale w końcu ruszył do ataku. Ochroniarz biegł z mieczem gotowym do ataku z nad głowy. Biegł w szale, kawałek od Roydila skoczył, wziął zamach.. i przeciął powietrze. Przeciwnik skromnego człowieka poruszał się tak ociężale, że Adamus spokojnie zdążył zrobić piruet, oraz zdążył klepnąć go mieczem w tyłek. A co każdy ma prawo pobawić się ze swoim przeciwnikiem i podręczyć go psychicznie!
Ochroniarz obrócił się wręcz z pianą w ustach. Widać Piruet go rozwścieczył, a co dopiero klepnięcie. Ruszył ponownie na nic nie patrząc z mieczem uniesionym nad głową. Adamus ponownie zręcznym piruetem wywinął się, ale tym razem wychodząc z piruetu ciął nisko w podbrzusze. Niestety kolczuga została tylko lekko nacięta. Ale mieszaniec ludzkiej kobiety, krasnala i elfa liczył się z tym. I tym razem to on zaatakował pierwszy, podobnie jak przeciwnik zaatakował z góry. Ale on zaraz po tym jak przeciwnik sparował jego cios, wyprowadził kontrę i ponownie ciął w podbrzusze. Wypuszczając tym samym jego jelita na światło dzienne.

Ochroniarz: 1/2

Mohamed Khaled:
Sparda widząc że jeden z przeciwników już leżał martwy, ruszył do ataku na rannego. Podbiegł do niego i... został przewrócony a następnie został zraniony mieczem. Ochroniarz jakimś cudem dał radę obronić się! Gdy Sparda leżał na ziemi, jednym zwinnym ruchem zrobił przewrót w tył, i wstał. Podniósł szybko miecz i zaatakował. Ciął z góry, lecz cios został zablokowany. Potem to on robił unik przed ostrzem wroga, któremu brakowało 5 cm a trafiło by w cel: Czyli szyje Spardy. Po uniku Cry szybko ruszył z prawej i ciął w plecy. Zbir został wywalony, lecz po chwili wstał. Zaczął ponownie szarżować! Bohater zrobił szybki ruch w lewą stronę, lecz uderzył w drzewo... Miecz mu wypadł, i gdy chciał go podnieść ochroniarz zaatakował. Sparda ledwo zrobił unik, lecz został ranny... w nogę. Odsunął się na bok, i szybkim ruchem uderzył z buta w brzuch. Przeciwnik zgiął się w pół! Cry walnął z łokcia wroga, i ten padł na ziemie plaskaczem. W tym czasie bohater wziął miecz zbira, i swój. Podszedł do leżącego, który nadal nie mógł się podnieść z bólu. Poczekał aż też wstanie, i... wbił jego własny miecz w jego brzuch. Po wszystkim dźgnął go jeszcze raz swoim mieczem dla pewności. Na sam koniec podszedł do wroga którego zabił Adamus, podniósł go i położył koło zabitego przyjaciela. Położył jego dłoń na ostrzu które było wbite w ochroniarza nr.2 (mój), a ostrze ochroniarza nr.1 (Adasia) wbił w niego i położył na nim rękę zbira nr.2 (mój). Chciał by wyglądało to tak, że sami się pozabijali. To na wszelki wypadek. Może pomyślą że zabili się sami.. Mam nadzieje. Miał nadzieje, że w razie gdyby tamci którzy już opuścili obóz, pomyśleli że sami się zabili o np: złoto..

Ochroniarz 2/2

//Mam nadzieje że ten skromny opis wystarczy :D

Korag:
Dodam, że magmowy granat (mimo iż nie zniszczył kolczugi) poparzył bandytę gdy ten nim dostał. A zatem człowiek wrzasnął z bólu, strachu i zdziwienia jednocześnie.


-No to do środka!- krzyknął krasnolud. Gdy nadbiegł, bandyci zdążyli już zginąć. Spróbował otworzyć drzwi, ale okazało się że są zamknięte od środka. Na szczęście były zrobione z cienkich i starych desek o czym krasnolud przekonał się po kilku uderzeniach toporkiem. Gdy drzwi poszły w drzazgi  ruszyliście do środka.
Krzyki poparzonego i uderzenia toporem o drzwi dało się słyszeć nawet na dole, więc bandyci byli gotowi na wasze przyjście. Na dole czekało na was ośmiu ludzi. Drużyna wspaniałych miała zatem trudny orzech do zgryzienia. Krasnolud wparował do wielkiej jaskini pierwszy i od razu rzuciło się na niego dwóch przeciwników, wyglądających bardziej na chłopów niż na rozbójników. Korag uchylił się przed uderzeniem kija i potężnym cięciem zaatakował nogę przeciwnika niemal mu ją odcinając. Drugi z przeciwników skoczył na niego z nożem, krasnolud obrócił się w jego strony i ciął na odlew. Cios rozpłatał mężczyźnie brzuch i tym samym odebrał mu życie. Pierwszy, który zemdlał z  szoku został dobity tarczą. W tej samej chwili krasnolud oberwał strzałą w ramię od stojącego na drugim końcu jaskini (ok. 25 m dalej) łucznika osłanianego przez pięciu ludzi.

Chłop: 2/3
Nordycki wojownik: 0/1
Bandyta: 0/4     


//
Link do przeciwników:
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Nordzki_wojownik
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ch%C5%82op

Mieszaniec ludzkiej kobiety, krasnala i elfa?  <huh>

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej