Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak głęboko nogi poniosą

<< < (5/13) > >>

Mohamed Khaled:
Kurwa moje ucho.. krzyczał. Gdy widział że jego kompan rozprawił się z ostatnim zbójem, ściągnął hełm i zbroje i rozdarł kawałek swej koszuli. Potem założył zbroję, i tym skrawkiem materiału obwinął sobie dokładnie głowę, tak by ucha nie było widać. Po wszystkim założył hełm i podszedł do kompanów. Zbierajmy się! Nie chce więcej walczyć w nocy na trzeźwo!

//A tak z dwojga złego... Jak on mógł mi ucho uszkodzić skoro mam hełm podróżnika :).. Nie wiem, cofnij akcje czy coś :p

Korag:
//Mój błąd. Poprawiłem, żeby się zgadzało.  ;)

-I po sprawie.- mruknął krasnolud -Pakujcie się. Dość odpoczynku, i trzeba ich jeszcze przeszukać -

Mohamed Khaled:
Sparda słysząc o przeszukaniu wroga aż podskoczył. Podszedł do człowieka któremu odciął łeb, i zaczął go przeszukiwać. Miał nadzieje że zdobędzie trochę kasy, albo przynajmniej jakiś wartościowy przedmiot...

//No i lux ;D

Adaś:
Adamus nie czekał na pozwolenie krasnala, w sprawie przeszukiwania ciał. Kiedy tylko było po walce, od razu się za to zabrał. W kieszeniach bandyty było pełno bezwartościowych rzeczy. Hubka, krzesiwo, jakiś tytoń i parę jeszcze bez wartościowych rzeczy, które nie zwróciły jego uwagi. Dopiero kiedy zaczął przeglądać wewnętrzne kieszenie koszuli zbója coś go zainteresowało. Rzeczą która zainteresowała Adamusa była złożona w pół kartka z lekko zabarwionymi krwią kantami. Rozłożył on kartkę i odwracając ją w kierunku ledwie tlącego się ogniska zaczął ją czytać. To co wyczytał w liście mocno go zaskoczyło, szybko go złożył i schował do kieszeni. Po czym wstał i zbliżył się do pozostały towarzyszy, oraz rzekł.
-Masz racją ruszajmy jak najszybciej. Sprawy nabrały zły obrót i lepiej się śpieszyć.
Ostatnie zdanie powiedział jakby do siebie, po czym ruszył się pakować.

//:Koraguśq przepraszam że tak szybko i że sam znalazłem ten list, ale wiesz mam dzisiaj wenę :)

Korag:
Gdy trzech wspaniałych dotarło do Atusel zaczynało już świtać, a całe portowe miasto budziło się do życia. Dzień zapowiadał się wspaniale, zwłaszcza że mieliście przed sobą perspektywę dobrej walki i równie dobrego zarobku.


-Muszę się jeszcze z kimś spotkać przed akcją... Rozumiecie, pogadać w cztery oczy. Spotkamy się w południe obok Koloseum.- rzekł Krasnolud gdy wjechali do miasta.


//Za karę będziesz sam walczył z bossem  :P




Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej