Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak głęboko nogi poniosą

<< < (4/13) > >>

Mohamed Khaled:
No to pięknie kurwa. Wreszcie się rozerwę! - mruknął pod nosem po czym wstał z kamienia. Nie wyciągał miecza, ponieważ miał inne plany. Wyciągnął ręce przed siebie i wypowiedział inkantacje Anash!. Z jego ręce powstał granat magmy który dzięki telekinezie rzucił w wrogów. Trzech z nich odskoczyło, lecz ten który był najbliżej dostał pociskiem w głowę. Wróg padł martwy, a z jego głowy została mielonka. Wstawać kurwa! Atakują nas! krzyknął do towarzyszy, po czym wyciągnął miecz i ruszył na następnego...

1/4 bandytów.

Korag:
Korag zerwał się zaskoczony z ziemi. Na szczęście pocisk Spardy tak zaskoczył i przestraszył bandytów, że zamiast rzucić się od razu na śpiących zawahali się. To dało krasnoludowi czas na podniesienie broni. Ruszył na przeciwników osłaniając się tarczą i dziko wymachując mieczem. Jeden z nich nie zdążył sparować ani uniknąć ciosu i srebrne ostrze rozcięło mu nogę, przewrócił się. Korag stanął nad nim i uderzył go kilka razy tarczą w twarz.

Dwaj pozostali skoczyli w dwie różne strony. Jeden na Sparde, drugi na Adamusa.

2/4

Mohamed Khaled:
No dawaj skurwielu! Krzyknął do pędzącego bandyty. Przyszykował miecz i gdy ten zaatakował, Sparda zablokował ruch, odskoczył na bok i kopnął bandytę w dupę. Ten zachwiał się i wywrócił się. Sparda nie wykorzystał okazji. On zawsze walczył honorowo. Poczekał aż jego przeciwnik wstanie, i dopiero wtedy zaatakował. Bandyta odskoczył i swym ostrzem ciął w głowę bohatera. Cry miał szczęście ponieważ ostrze wroga przeszło mu po włosach. Lecz jego gniew nie miał teraz końca. MOJE WÂŁOSY?!?... A masz skurwielu. Ostatnie zdanie wypowiedział wbijając w brzuch zbira swój miecz... To za moje włosy szepnął mu do ucha. Wyciągnął miecz, po czym odciął głowę przeciwnika i wyrzucił w krzaki...

3/4

Korag:
//Sparda
Człowiek, któremu wbiłeś miecz nie zamierzał tak łatwo oddać życia. Gdy szeptałeś mu ostatnie słowa ostatkiem sił udało mu się... dobyć sztyletu i zaatakować po raz ostatni. Próbował dźgnąć cię w głowę, lecz udało ci się uchylić. Ostrze rozcięło jednak hełm i drasnęło cię w ucho. Zabiłeś już zbira i odciąłeś głowę, ale niestety, twoje rozerwane ucho było do naprawy... Na szczęście rana nie była poważna.

Adaś:
Kiedy tylko Adamus usłyszał odgłos walki, od razu zerwał się na równe nogi. Lata wojaczki nauczyły go że w terenie nigdy zawsze się czuwa przez sen. Co zwiększa szanse na przeżycie w niebezpiecznej okolicy. A i teraz to się przydało. Ledwie Roydil wstał kiedy spadł an niego atak, zbój widać nie był zbytnio doświadczony w walce. Ale nigdy nie należało lekceważyć przeciwnika, który dzierży miecz i sztylet równocześnie w swych dłoniach. Można by spytać dlaczego? Ale pytanie to było by bez sensu w końcu każdy wie, że dwa ostrze jest ciężko sparować bez tarczy, ewentualnie drugiego miecza. A do tego to na pewno było by bardzo ciężkie dla doświadczonego wojownika, który przez ponad rok ponoć nie żył. Co by jednak nie było walczyć o życie trzeba.
Bandyta atakował z prawej, Adaś szybkim piruetem wywinął się od miecza, równocześnie dobywając swego ostrza. Wracając do pozycji „wyjściowej”  odruchowo zasłonił się mieczem przed ewentualnym ciosem. Instynkt go nie mylił, gdyż miecz dzielnego mężczyzny zatrzymał pędzący w jego klatkę piersiową sztylet. Pół człowiek szybkim lecz silnym ciosem w lewą rękę zbója, wybijając mu tym samym sztylet z ręki. Nastąpił czas kontrofensywy. Roydil kolejnym szybkim ruchem zaatakował z lewej w celu dezorientacji przeciwnika. Momentalnie po tym ciosie Adamus zrobił kolejny szybki piruet. Równocześnie uklęknął na kolano i podciął prawą nogę przeciwnika. Bandyta upadł, przewrócił się na plecy wypuszczając miecz z dłoni. Koniec walki nastał błyskawicznie, Adamus szybkim ruchem przebił  pierś przeciwnika kiedy ten w ostatnim geście ratunku dobywał drugi sztylet.

4/4

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej