Tereny Valfden > Dział Wypraw
Oko za oko, ząb za ząb
Elrond Ñoldor:
Elrond jechał na siwej klaczy. Poklepał ją po boku, powiedział coś po elficku.
- Wszystkim - odpowiedział. - Zależnie od rodzaju przeciwników będę używał tego co może ich zranić. Broń, którą posiadam jest ze srebra, a więc ze wszystkimi przeklętymi, demonicznymi czy innymi podobnymi przeciwnikami powinienem sobie poradzić. Na zwykłych chłopów z widłami czy wilki mam najprostszy miecz. Klinga może do najlepszych nie zależy, ale przez ciało się przebije.
Co do magii. Otrzymałem zaraz po powrocie z wyprawy tytuł maga. Jestem więc najwyższy rangą. Ale znaczy to również że znam wszystkie podstawowe czary jakie mogłem się nauczyć. Czyli zawsze coś zdziałam.
Mohamed Khaled:
To gratulacje! - powiedział z entuzjazmem. Drużyna właśnie przekraczała bramy miasta, i gdy to zrobili Seltkirk zapytał: A właśnie. Jak tam wasza wyprawa? Widziałem mistrza "lekko" poturbowanego.
//Mamy godz: 11:25
Tkoron:
Frideric, zamilkł na dłuższą chwilę, po czym przełamał się, uznał, że może podzielić się swoimi odczuciami.
-Wyprawa? To było samobójstwo, przynajmniej dla mnie, o ile jeszcze na początku byłem w stanie chociaż trochę pomóc w walce, o tyle później byłem bezbronny jak dziecko, przed nami pojawiały się kolejne coraz dziwniejsze potwory. O tym co się działo później, o tych pieprzonych lochach i demonach nawet nie chce sobie przypominać, o tym rozmawiaj z Elrondem.
Mohamed Khaled:
Hmm. Lochy? Demony? Szkoda że przystąpiłem do paktu tak późno. Może pomógłbym. - odpowiedział Fridericowi Seltkirk. Drużyna właśnie wjeżdżała do lasu. Podróżowali przez jakiś czas w ciszy, gdy nagle cała drużyna usłyszała warczenie. Były to 3 wilki. Dwa zaszły was od tyłu, a jeden z przodu.
Selt zszedł z konia wyciągnął miecz i czekał.
//
--- Cytuj ---Leśne zwierze - Dobrze zna las. Walcząc w nim otrzymuje bonus do pierwszego ruchu w walce.
--- Koniec cytatu ---
Wilk ma pierwszeństwo do ataku w lesie. Możecie jedynie zrobić unik. Co robicie?
Wilk x3
Tkoron:
Frideric spojrzał w stronę dwóch wilków za jego plecami. Jego twarz wykrzywiła się w paskudnym uśmiechu, minęło już sporo czasu odkąd ostatni raz zabijał wilki, to powinno być przyjemną odmianą po spotykanych ostatnio hordach potworów, bestii i demonów. Prawdopodobnie nie było nawet sensu zsiadać z wierzchowca na tak prostą walkę, ale Frideric miał pewne plany związane z całkiem ładnymi futrami znajdującymi się obecnie na grzbietach pechowych zwierząt.
Szybkim ruchem zsunął się z siodła, ale nie wyciągał miecza, nie było potrzeby.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej