Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawy w bogów
Nessa:
Jednak wampir kompletnie nic nie mógł dostrzec. Dźwięki również był niejednoznaczne i dobiegające ze zbyt wielu domostw.
- ÂŁoooo, nie! Ja to kupiec jestem. U mnie to rodzinne. Rodzinny interes! Ale już wtedy handlowałem naramiennikami. Może stamtąd mnie pan zna. Chodźmy pogadać do karczmy, do pana ziomków! A z rana na targ zapraszam, bo niezłą promocję będę mieć!
Dragosani:
- Ha, kto wie, może nosiłem wtedy "twój" naramiennik! - Wampir wyszczerzył radośnie zęby. Zatrzymał się. - No ale w sumie młoda godzina, można jeszcze do karczmy iść. Chodźmy zatem. - Ruszył w przeciwnym kierunku. - A co za promocja się szykuje? - zapytał zainteresowany.
Nessa:
//: ÂŚmigamy akcją do przodu, bo nigdy z tego miasta nie wyjdziemy;]
- Rano pan zobaczy.
I rzeczywiście rano, po krótkiej wizycie w karczmie, w której wcale nie zastał ani elfki, ani niziołka i musiał spędzić czas z kupcem, wypadało ruszyć na targ. Wampir spotkał tam już Nessę i najpewniej niziołka, choć nie było pewności, bo ginął w tłumie ludzi, gdyż dzisiejsza wizyta w tym miejscu odbywała się o wiele później.
- Patrz, wszyscy się na te miecze rzucają, jakby wojna się szykowała - krzyknęła wręcz Tinuviel, by przebić się przez otaczający ich harmider.
Dragosani:
- Jakby szykowała się wojna, to by prędzej rzucali się do fortec różnych, aby uratować swoje marne żywoty - odparł całkiem racjonalnie wampir. - No, ale nie można nie zauważyć pewnej zbieżności ze słowami wieszcza - dodał po chwili rzecz oczywistą. - W sumie ciekawe po ile mają te miecze...
Nessa:
- Zero poetyckiej duszy i wyobraźni, gdzie mężczyźni odważnie walczą w obronie swych niewiast i dzieci, które później skandują ich imię - prychnęła Nessa, choć nie do końca poważnie. Cena mieczy jej nie interesowała. A i humor jej nie poprawiała, skoro i ona byłą w pewien sposób ustawiona i nie do końca zależna od prawa rynku.
Elfka była zbyt zajęta marudzeniem, ale wampir, a nawet niziołek, mogli zauważyć, iż przy jednym stoisku (na razie nierozłożonym, więc nie wiadomo, co tam sprzedawano) jednego z drabów wieszcza. Tłum zdawał się nie zwracać uwagi na rozmowę szpakowatego kupca z oprychem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej