Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabawy w bogów

<< < (27/36) > >>

Dragosani:
Drago słuchał słów wieszcza i uśmiechał się kpiąco. Były dość typowe. Brak dokładności, konkretów i same "przepowiednie" które można interpretować w dowolny sposób. Czyli wiesz miał sposób działania podobny, do wielu przed nim. W końcu powiedział o mieczach.
- Haha - zaśmiał się wampir. - Gdzieś to już słyszeliśmy, co nie? - zapytał elfki i niziołka. - Macie może trochę zbędnych grzywien? - dodał nagle. - Zapytalibyśmy go, czy w przyszłości uda nam się go zdemaskować, haha! - zaśmiał się ponownie.

Anette Du'Monteau:
Blaze jakoś nie miał ochoty się śmiać.
-Wybacz ale nie śmierdzę groszem. Co teraz, czekamy? Bo rozumiem, że ty wąpierzu ruszysz zaraz za naszym wspaniałym wieszczem.

Nessa:
- A tego co tak rozbawiło? - zapytała niziołka bez ogródek, ignorując wampira, choć patrząc na niego. Nieśmiertelny zachowywał się co najmniej dziwnie. Nessa rozumiała rozbawienie i śmiech, ale imitowanie śmiechu za pomocą słów? Kiedyś pamiętała, że to miało jakąś trudną dla elfiej głowy nazwę. W każdym razie los się odwrócił i to wąpierza coś ugryzło.

Czekać nie musieli długo, gdyż wieszcz chwilę później zakończył wzniośle swój monolog. Przeprosił gawiedź za tak krótką swą obecność, na co tłum zareagował protestami wyrażającymi ich smutek. Zeskoczył z beczki i ruszył w kierunku swojej ochrony. Gdy do nich dotarł, draby osłoniły go i puściły przodem. Czyli tak naprawdę widać obecnie było jedynie plecy osiłków. Tłum szybciej niż ostatnio zaczął się rozchodzić i nawet kilka osób szło w tym samym kierunku co wieszcz.

Dragosani:
- No to czekajcie na mnie, no nie wiem, w karczmie - powiedział Dragosani. - Jak dowiem się co trzeba, wrócę do was i wszystko opowiem. Jak dostanę w pysk od tych drabów, to też wrócę i wszystko opowiem. - Błysnął zębami w uśmiechu. Ruszył za wieszczem i jego ochroną. Oczywiście na tą chwile szedł spokojnie, niezbyt szybkim krokiem, aby nie wzbudzić podejrzliwości strażników miejskich. Po prostu był zwykłym przechodniem w tłumku ludzi, który ruszyli w tym samym kierunku. Starał się, aby nie stracić z oczu drabów wieszcza, bo jego samego nie mógł dostrzec. Miał tyle szczęścia, że grupa ta raczej zwracała na siebie uwagę.

Nessa:
Wampir jednak nie miał szczęścia, gdyż tą samą uliczką szła dwójka strażników. Severus mógł usłyszeć, iż wesoło gawędzą o kształtach jednej z mieszczanek. Natomiast wieszcz z obstawą wciąż powoli szedł najpewniej w kierunku swego lokum.
- A ty tu co?! Znowu męczysz biednych obywateli?! - usłyszał nagle niezbyt przyjazny głos. Wcześniej nie zauważył jego właściciela, gdyż był nim krasnolud, którego wcześniej spotkali na targu i który gonił ich z miotł. Widocznie wzrost pozwolił mu schować się w tłumie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej