Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabawy w bogów

<< < (22/36) > >>

Anette Du'Monteau:
-Widać wszyscy będą trzymać mordy w kubeł. Trzeba z takimi ostro. Krasnoludy łatwo się nie dają. - szepnął do elfki niziołek. -Posłuchaj brodaczu, dyskrecją nie będzie jak w końcu ktoś ci zaproponuje takie ceny towarów, że będziesz ganiał szczury kanałowe z siatką aby cokolwiek włożyć do gęby. Dyskrecją również nie będzie w innym wypadku rozwleczenie twoich wnętrzności po okolicznym bruku. Pomijam fakt ostatnio popularnego wśród bandytów palenia krasnoludzkiej brody.

Dragosani:
Wampir uśmiechnął się krzywo, gdy niziołek zaczął pyskować do krasnoluda. Może nie był jednak taki zły. Ale jednak raczej był. W końcu to niziołek, a niziołki to parszywe złodzieje!
- Dobrze gada - poprał małego. - Akurat on o dyskrecji wie sporo. To u niziołków wrodzone. - Uśmiechnął się paskudnie.

Nessa:
Krasnolud zdziwił się. Zapewne szczerze, ale różnie to z nieludziami bywa. Kto wie, czy wybiły go w rytmu machania miotłą solidarne przemowy, czy też słowa niziołka. Kijek w jego ogromnych dłoniach zamarł i przyglądał się przez chwilę nieznajomym. Jego wzrok wędrował od twarzy elfki do Blaze'a, bo na wampira chyba bał się patrzeć. Opuścił miotłę i potrząsnął głową, a następnie sprawdził, czy jego broda jest na swoim miejscu. Po chwili dopiero oburzył się. Zapewne szczerze, ale w takich sytuacjach to szczególnie różnie z nieludziami bywa.
- O czym wy na bogów mówicie? Nikt mi cen nie narzuca! Ja uczciwy handlarz jestem! Wynocha, bo wezwę straże!

Dragosani:
Wampir zaśmiał się chrapliwie niczym pirat.
- Więc dlaczego łżesz, skoroś taki uczciwy? - zapytał dość ostro. - Trzy osoby mówią ci, że odwiedziły cie jakieś draby, a ty ciągle swoje. ÂŚmiało, wzywaj straż. Wtedy jednak ciągle będziesz musiał słuchać tych drabów, a gdy przestaniesz być im potrzebny, zabiją cię. A także twoją matkę, babkę, ojca, dziada i chomika, czy co tam u siebie hodujesz. Myślisz, że straż wtedy cokolwiek zrobi? Bzdura, umorzą śledztwo, jako sprawę "niewyjaśnioną". Bo kto by się tam przejmował jakimiś nieludźmi. A my... - pokazał na niziołka i elfkę. - To sami nieludzie. Chyba lepiej więc trzymać z nami, niż z nimi? - Kiwnął głową w nieokreślonym kierunku.

Anette Du'Monteau:
-Jakie to wszystko parszywe i zakłamane... - znów szepnął do elfki. -Zatem na pewno ci to nie grozi. Szkoda tylko tego kupca co ostatnio znalazła go straż...Chłop morowy, ceny podobnież też bardzo dobre i jaki wyrachowany, zimny racjonalista. Niestety straż wie, że teraz zbyt zimny...przykre...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej