Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo od złotych dłoni zawsze chłodem wionie, a dotyk kobiety jest ciepły...

<< < (4/7) > >>

Mantos:
ÂŁóżko zdawało się jęczeć w agonii gdy kobieta przewróciła się na bok ukazując Hedrivowi swoją twarz umazaną sosem. Była to ta sama szlachcianka, którą spotkał wcześniej na rynku.

Grison:
Do dzieła więc.
Hedriv wskoczył z gracją do pomieszczenia nie hałasując ani trochę.
Zjeść lubimy. Pospać lubimy. Co jeszcze? - pytał pod nosem, dhampir. Patrzył na otyłą kobietę jak na ciekawy, acz odrzucający swą osobliwością przedmiot. Podszedł do łoża i kilka razy stuknął kostkami palców w jeden z  drewnianych słupów utrzymujących baldachim.
 

Mantos:
Nagle kobieta przestała chrapać, na jej twarz przybrała skupiony wygląd po czym dhampir poczuł straszliwy smród.

Grison:
Bogowie. - pomyślał, po czym podszedł do rozchylonego okna, czekając aż smród opuści pomieszczenie.
- Ekhem. - chrząknął głośno.

Mantos:
Matrona otworzyła i zamknęła usta kilka razy jakby coś przeżuwając, po czym przetarła oczy dłonią rozmazując tłuszcz po twarzy. Podparła się druga ręką upuszczając przypadkiem swe mięsne berło na podłogę.
- Czy to ty mój książę? - powiedziała cichym głosem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej