Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo od złotych dłoni zawsze chłodem wionie, a dotyk kobiety jest ciepły...

(1/7) > >>

Grison:
Nazwa wyprawy: Bo od złotych dłoni zawsze chłodem wionie, a dotyk kobiety jest ciepły...
Prowadzący wyprawę: Mantos
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: brak
Uczestnicy wyprawy: Grison
Rynek był gwarny. Hedriv siedział na ławce, przyglądając się młodym mieszczankom, przechadzającym się po ulicy. Chętnie zapoznał by się przynajmniej z tuzinem z nich, lecz nie dziś... Dziś miał inne plany. Wstał z ławki i przeciągnął się z delikatnym ziewnięciem.


Mantos:
Przechadzając się po rynku udało ci się przyuważyć kilka arystokratek. Pierwsza, była starą kobietą, kroczącą dostojnie przed siebie, a towarzyszył jej postawny mężczyzna. Jego strój był porządny, jednak daleko było mu do wytworności szlachcianki. Następną była złotowłosa piękność, w błękitnej sukni odpierająca zaloty niechcianego amanta który był ubrany w zielony doublet, białe pończochy oraz beret koloru fioletowego. Ostatnią kobietą rokującą nadzieję była obfitych kształtów matrona w towarzystwie innej szlacheckiej pary.

Grison:
Hedriv spojrzał na pierwszą kobietę...
Ta jak widzę, ma już swego utrzymanka. Musiałbym albo okazać się lepszy od niego... Co nie byłoby trudne... Lub wbić mu sztylet w plecy... Co byłoby jeszcze łatwiejsze... Ale to wszystko zbędny trud - pomyślał.
Zwrócił wzrok w kierunku młodej, kobiety.
- Hmm... Blondynka ma czym odetchnąć - stwierdził pod nosem.
Może i to byłoby zabawne, ale wolałbym uniknąć tej całej hecy z jej zabawnymi adoratorami. Za dużo pracy, za mało czasu - dodał w myślach.
Spojrzał na matronę.
- Oh... Samotna pani... - powiedział cicho.
Pewnie jest jej smutno, w towarzystwie pary... Może tak zlitowałbym się nad nią? Mogłaby być młodsza, ale cóż... Zaproszenie na bal samo się nie zdobędzie - zakołatało się w jego głowie.
Ruszył powolnym, nie dającym się we znaki krokiem za idącymi szlachcicami. 

Mantos:
Jak to mają w zwyczaju wyższe sfery, jeśli tematem nie są interesy, rozmowa była prowadzona na tyle głośno by wszyscy postronni mogli się dowiedzieć o ich bogactwie i obyciu w towarzystwie.
- ...niestety masz rację moja droga. Cóż z tego, że to nieprzyzwoite, wszystkie o tym marzyłyśmy jako dziewczynki - szlachcianka obdarzyła przeciągłym spojrzeniem swego męża by uświadomić mu, iż jego udział w tej konwersacji jest zbędny - Spójrzmy jednak prawdzie w oczy. Rycerze? Cóż z tego, że potrafią uśmiercić smoka, skoro to w większości chamy i prostaki usmarowane błotem?
- Ach, jakbym chciała przeżyć jeden dzień, jedną noc w tym świecie z baśni, gdzie kobietę z objęć śmierci wyzwala złotowłosy książę na swym białym rumaku - odpowiedziała piskliwym głosem tłusta matrona, która swym wyglądem sama przypominała jakiegoś straszliwego smoka - W balladach rycerze wyzwalali swe damy z objęć śmierci, ja pragnę tylko mężczyzny, który wyzwoli mnie z niewoli samotności
Mąż drugiej kobiety nagle parsknął i szybko zakasłał i odwrócił wzrok by uniknąć niezręcznej sytuacji.  Jego małżonka delikatnie szarpnęła go za rękę i zacisnęła dłoń tak, że aż jej kostki pobielały.
- Pora na Anastazjo, mam nadzieję, że pojawisz się na balu barona...
Kobieta wyrwana z krainy marzeń, zwróciła swój wzrok w stronę znajomej i odpowiedziała smutnym głosem
- Wątpię,  bym w obecnym nastroju znalazła w sobie ochotę na zabawy, żegnaj Heleno - odpowiedziała i oddaliła się w swoją stronę.

Grison:
Hedriv przygładził blond włosy i wyprostował się. Pozostawał w bezpiecznej odległości póki para szlachciców nie odeszła. Chwilę potem ruszył za tłustą matroną. Zbliżał się do niej z każdą sekundą, aż w końcu zrównał się z kobietą.
- Piękna pogoda, nieprawdaż pani? - rzekł olśniewając swym najlepszym uśmiechem. - W sam raz na spacer. Lubię samotne wędrówki, jednak nie godzi się aby, dama przechadzała się bez towarzystwa. Czy mogę go dotrzymać? Choćby przez chwilę. Proszę mi wyświadczyć tę uprzejmość.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej