Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ostateczne rozwiązanie

<< < (10/44) > >>

Adaś:
Yarpen na ciebie spojrzał oraz na podobnych tobie i powiedział:
Tam na końcu obozu przy lesie, siedzą ze trzy kurwy co się przekraść gdzieś z listami chciały. Niestety nie rozszyfrowaliśmy tych bazgrołów, ale posiłek dla was za to będzie. Częstujcie się...

Dragosani:
Słysząc te słowa Dragosani wydał z siebie coś, co mogło być charknięciem połączonym z sykiem. Brzmiało to dość nieprzyjemnie. Bez słowa udał się we wskazanym kierunku. Oczy mu lśniły chorobliwym blaskiem osoby bliskiej obłędu. Przedarł się przez obóz, niemalże mechanicznie stawiając kroki. W końcu znalazł wspomniane "kurwy". Jeńcy wyglądali żałośnie. Spętani, brudni i wyraźnie wyczerpani. Ale krew w ich żyłach wciąż płynęła. Była gorąca i odżywcza. Wampir niemalże słyszał bicie serca przyszłych ofiar, lecz było to z pewnością złudzenie wywołane głodem. Zbliżył się i ukląkł przy jednym z jeńców. Chłopak musiał mieć z siedemnaście lat. Był delikatnie mówiąc przerażony. Drago dobrze widział żyły leciutko pulsujące pod skóra jego szyi. Złapał silnie jeńca za głowę, przekrzywił ją, niemalże łamiąc mu kark, po czym z impetem zbił kły w jego szyję. Chłopak wrzasnął i próbował się wyrwać. Lecz pęta, oraz siła wampira, uniemożliwiły mu to. Wampir pił długo. Delektował się każdym łykiem szkarłatnego nektaru życia. A chłopak bladł i słabł. Tracił krew. Umierał. Po kilku minutach wampir oderwał się od szyi ofiary. Jeniec osunął się martwy na ziemię. Dragosani zaś, już posilony, zaczął wyglądać zdrowiej. Na tyle, na ile zdrowiej może wyglądać wampir. Otarł zakrwawioną brodę i rzucił mordercze spojrzenie pozostałym jeńcom, którzy z przerażeniem wycofali się na tyle, na ile mogli. Jednak wampir nie ruszył ich. Wrócił do towarzyszy.
- Dzięki, brodaty przyjacielu - powiedział z wdzięcznością do Yarpena.

Euthnoelfhijnd:
Warcisław widząc całe zdarzenie oniemiał. To było obrzydliwe i głupie zarazem. Wściekły na niekompetencję współtowarzyszy wrzasnął do Draco:
- Durniu! To było nasze źródło informacji! Ty sądzisz, że jak jesteś wampirem to wszystko Ci wolno?!
Odwrócił się gdzieś do tyłu i wrzasnął jeszcze głośniej wołając krasnoluda:
- Garir!

Hagmar:
Taak? Odparł schodząc z wozu.

Legolas:
Widząc obóz i króla zsiadającego z konia, Legolas uczynił to samo. Przywiązał konia i podszedł do pobliskiego ogniska, przy którym siedziało kilkoro krasnali. Poczęstowali go mięsem i piwem. Szybko pochłonął mięso i popił piwem. Uśmiechnął się z wdzięcznością do brodatych wojowników lecz Ci patrzyli ponuro w ogień. Widać było po nich zmęczenie ale także to, iż zwyczajnie niecierpliwili sie. Nie przywykli do takiego długiego oczekiwania na walkę. Legolas również zanurzył sie w swoich myślach, spoglądając od czasu do czasu w kierunku dużego namiotu gdzie naradzali sie dowódcy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej