Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostateczne rozwiązanie
Dragosani:
// Standardowe, wampirze pytanie, jaka mamy porę doby? ;)
Dragosani, który już wcześniej przybył do karczmy, podniósł wzrok, gdy usłyszał propozycję aby już ruszać. Mimo iż tego nie okazywał, palił się do tej wyprawy. Czekałą tam walka a bardzo tęsknił za emocjami z nią związanymi, szczególnie w wampirzym ciele. Poza tym w takich sytuacjach zawsze była okazja, aby się napić. Uśmiechnął się krzywo do dhampirzycy, którą dojrzał wcześniej i która zdawała się nie pałać sympatią do swych przeistoczonych krewniaków. Jeżeli i ona miała iść, to wyprawa szykowała się ciekawie. Widząc, iż przyszli towarzysze wstają i ruszają, udał się za nimi.
Hagmar:
//Noc, 22:17
Euthnoelfhijnd:
Warcisław uśmiechnął się. Ucieszył się, że kogoś obchodzi. Objął przyjacielsko Elronda i zaczął mówić do niego przyjacielskim tonem:
- Otóż, mój drogi kompanie. Jestem Warcisław - chłop z Myrtany. Moje poprzednie życie do wieczne spłacanie pańszczyzny wobec szlachty, która miała praktycznie pełnię władzy. Na szczęście nauczyłem się jednego - czytać. Po nocach siedziałem i czytałem różne książki. Najbardziej interesowały mnie te z dziedziny historii, polityki, prawa, filozofii i religii. Tak kształciłem się i wiedziałem jedno - muszę uciec z Myrtany. Na moje szczęście pojawił się teleport i wylądowałem tu w Valfden, gdzie zaopiekował się mną baron Tacticus.
Tu Warcisław zawiesił głos. Strata przyjaciela i mentora bardzo go bolała - znów się wzruszył i posmutniał. Musiał chwilę pomyśleć, po czym znów się uśmiechnął:
- Razem pracowaliśmy nad nadaniem Ekkerund odpowiedniego statusu prawno - politycznego.
Warcisław znów posmutniał mówiąc dalej:
- Jego strata boli. Tym bardziej, że była tak nagła...
Tu Warcisław skończył mówić zawieszając głos. Po pierwsze trudno było mu mówić o niedawno utraconym mentorze, a po drugie wiedział, że powiedział Elrondowi dużo i lepiej nie mówić na razie więcej. Po chwili znów się uśmiechnął i zapytał:
- A jak jest z Tobą?
Malavon:
Malavon dołączył do gromadki podróżników. Ktoś mógłby pomyśleć, że zwyczajnie śledził Elronda i wprosił się, ale krasnolud Garir zawsze chętnie widział pomoc magów. Podobnie jak kiedyś baron Aragorn. Adeptowi przed oczami wciąż stała scena kiedy to demon przejął ciało dracona i nielekko poturbował część drużyny.
Isentor:
- Więc zbieramy się?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej