Tereny Valfden > Dział Wypraw
Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
Adaś:
To są szczegóły i nie dopatrzenia. Rzucił kruk, jakby obojętnie, choć można było w tym wyczuć nutkę ironii.
Anette Du'Monteau:
-Pozostawiam wam tą sporną sprawę. Mi niewiele do tego. Mauren wykonał lekki ukłon w stronę generała i oddalił się z miejsca.
Arti:
- Cholerne łodzie, barki, statki... Czy nie ma innych środków transportu? - mruczał pod nosem, chodząc od jednego boku barki do drugiego - z rytmem fal - co mogło komicznie wyglądać, gdyż barka opadała na stronę, w której w danej chwili Ra miał okazję stać. - Dzięki takiemu chodzeniu, nie poruszam się w pionie co niweluje chorobę morską... Z tym, że jej nie mam. - ponownie zamruczał pod nosem i odwrócił wzrok w stronę Diomedesa. - Ach, stary druch. - Zaczął maszerować w kierunku Diomedesa, aby się przywitać. - Witaj Diomedes.
Eric:
//: Diomedes, kurwa!
Maszerująca w jego kierunku postać wydawała mu się dziwnie znajoma... Ach, tak! Wieczny mól książkowy, człowieczy przewodnik po bibliotece i spis treści w uniwersalnym wydaniu nauki, Aerth! Poznał go w Kruczym Bractwie i mimo tego, że rychło po ich spotkaniu opuścił tę organizację, całkiem polubił wygadanego młodzieńca.
- Witaj, Aerth - uśmiechnął się. Papuga do tej pory krążąca w powietrzu i zachowująca wręcz nienaturalną ciszę, sfrunęła z nieba i usiadła na jego ramieniu, pierwszy raz zdobywając się na tak poufały dowód przyjaźni. Nie zważając na tak ważny dla ptaka moment przełamania, odpędził go ruchem ręki.
- Miło cię znowu widzieć. Nic się nie zmieniłeś - nawiązał rozmowę tradycyjnym tekstem eksploatowanym do granic możliwości.
Arti:
//:Pardon ;[
- Ty też nie... Aczkolwiek - chwilę się zastanowił - Masz dłuższe włosy. - dokończył. - Tak myślę... No nie ważne. Minęło sporo czasu od naszego ostatniego spotkania, niemal dwa lata. Cholera, jak ten czas leci... Tak w ogóle, to do jakiej organizacji teraz przynależysz? - zapytał, spoglądając na strój Diomedesa, który jednak nic mu nie mówił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej