Tereny Valfden > Dział Wypraw
Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
Anette Du'Monteau:
Niestety Zeyfar nie posiadał strzał ani bełtów, więc musiał nieco poczekać. Wiedział, że wcześniej czy później dojdzie do starcia wręcz. Ani jemu, ani śmierci nigdy się nie śpieszyło.
Hagmar:
Garir ruszył za Yarpenem. Nie dajcie sie zabić. Rzucił jeszcze w stronę barki na odchodne.
Gunses:
Gunses również zszedł razem z krasnoludami na ląd. Przechodząc obok Nessy czule żegnającej się z Diomedesem pomyślał ÂŻeby tylko w ciemnościach nie zaczęła strzelać do nas. Phi!.
Nessa:
- Za ciemno, bym w pełni mogła sobie ufać, ale postaram się, chociaż strzała w plecach to ponoć ostatni krzyk mody - uśmiechnęła się blado elfka. Cholerne Słońce. Znika wtedy, gdy jest potrzebne. A dziwacznych miksturek z jakiejś alchemicznej piwnicy się zwyczajnie bała.
Poprawiła łuk, zerknęła przez ramię na kołczan i poszła za Yarpenem, życząc jeszcze Diomedesowi nieudolnych przeciwników. Bo przecież jej kompanii nie powinni się niczego obawiać. Nawet elfiej strzały. Bo przecież do swoich strzelać nie będzie. Phi! Szczególnie do tak wyróżniających się osobników jak wampir, którego białą twarz nawet w prawie(!) kompletnych ciemnościach, by dostrzegła. Gorzej z czarnymi, ale Zeyfar przecież wspominał, że jest zahartowany, a i zdarzało mu się już obrywać od podwładnych.
Iddeous:
Iddeous jako typowy wojownik został na barce. Przywdział zbroję i założył nagolenniki. Obracał sobie mieczem wycinając w powietrzu kształt ósemki. Zachował spokój, pomimo, że był jeszcze młody i często wybuchał entuzjazmem na wieść o zwarciu. - My mamy zająć pozycję na drugiej stronie traktu. Ponoć na jakieś tam fajerwerki mamy uderzyć. Kiedy ruszamy?- spytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej