Tereny Valfden > Dział Wypraw

Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci

<< < (24/45) > >>

Hagmar:
Na pokład wyszedł i Garir, chwycił leżącego przy ławeczce "Pissmejkera", sprawdził łoże, cięciwę i korbkę tego potwora. Kusza robiona pod dracona pasowała do krasnoluda jak świni siodło, ale jak dotąd nikt nie ośmielił się poruszyć tej kwestii. Ciekawe czemu. Krasnolud dobył jeszcze "Rozkurwiatora", oburęczny topór który sam robił i zdobił starożytnymi krasnoludzkimi zaklęciami, mającymi chronić posiadacza owej broni przed szeroko pojętym złem czy nawet zuem. Zakręcił bronią pół piruet, ostrze gładko weszło w grube drzewo masztu... No i piknie, można siec. Rzucił w eter i poszedł się napić.

Dragosani:
Jako, że nikt nie raczył odpowiedzieć Severusowi, ten wyszedł na pokład. Tam dostrzegł krasnoluda, Garira, który zorganizował ten napad na karawanę. Krasnolud sprawdzał coś przy kuszy, która pasowała mu jak świni siodło. Albo nawet jak świnia siodłu. No ale cóż, Ravnblod z doświadczenia wiedział, ze brodaty lud nie zwraca szczególnej uwagi na takie kwestie, skupiając się na tym aby "waliło mocno!". I wtedy...
- Co do kur... - skomentował kruczy adept, gdy krasnolud wbił topór w maszt! Sev aż nie mógł uwierzyć, że brodacz jest taki ignorantem. Osłabienie konstrukcji masztu było czystą głupotą, o czym wiedział każdy, kto choć raz był na morzu podczas sztormu. Dawny wampir odprowadził wzrokiem nieokrzesanego krasnoluda, po czym pokręcił głową z niedowierzaniem i udał się na skraj barki, aby oprzeć się o burtę.

Iddeous:
Iddeous po zakończeniu narady, udał się do składu broni. Wziął swój miecz, zbroję i nagolenniki. Po wyjściu na pokład zaczął bawić się swoim ostrzem. Czekał tylko na zejście na ląd i na rozpoczęcie rozwałki. Lubił siekać, najlepiej ludzi, ale orkami też nie pogardzi. Ba, nawet będzie trudniej. Jednak miał za sobą długie i bardzo przydatne szkolenie w Szwadronie Zagłady. Oprócz Garira był on jedynym żołnierzem na tej wyprawie. Chciał udowodnić innym odwagę i niezwykłą wprawę w posługiwaniu się bronią białą przez członków Szwadronu. - Która może być tak godzina?- spytał ni to do siebie, ni do kogo innego, spoglądając na słońce.

Adaś:
Już było ciemno kiedy w oddali ujrzeliście zarys mostu. Niestety tylko zarys, gdyż całe niebo było pokryte ciemnymi chmurami, a do tego podnosiła się niewielka mgła. Ale kapitanowi barki nie przeszkadzało to w nakierowywaniu barki na zachodni brzeg. Widać było że ma on ogromne doświadczenie. Nie minęło kolejne półgodziny, a barka znajdowała się kawałek od brzegu, na tyle głębokiej wodzie aby bez problemu odbić. Załoga spuściła trap, dzięki czemu strzelcy schodząc na ląd mogli sobie co najwyżej zamoczyć buty. No chyba że ktoś by ich zniósł na brzeg.
Krasnal Yarpen wraz ze swoją drużyną zbliżyli się do trapu, po czym szef drużyny rzucił:
No dzieciaczki, ci co ino chcą se postrzelać to niech idą z nami
Powiedziawszy to położył na ramieniu swoją Anabell, którą cały czas trzymał w ręku, po czym ruszył trapem w dół.

Eric:
Wrzawa związana ze spuszczeniem trapu i znacznym przerzedzeniem załogi wyrwała Diomedesa z zamyślenia. Opierał się łokciami o burtę i wpatrywał w ciemne, zasnute chmurami niebo. Wokoło było przeraźliwie ciemno, a na domiar złego zaczęła podnosić się mgła. Diomedes jednak nie uważał, by dla załogi były to nieodpowiednie warunki. Dzięki nim zdecydowanie łatwiej będzie przygotować zasadzkę, gdyż osłabiona widoczność pozbawi karawanę możliwości dojrzenia podejrzanych rzeczy. Nim strzelcy opuścili drewnianą łajbę, mężczyzna rozejrzał się za znajomą, która prawdopodobnie tutaj miała zstąpić na brzeg. Dostrzegł elfkę w krótkim przedziale czasu, podszedł do niej i położył jej dłoń na ramieniu.
- Osłaniaj mnie w razie czego - uśmiechnął się. - I powodzenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej