Tereny Valfden > Dział Wypraw
Polowanie na Havekarów
Adaś:
No i dzielna druzyna skladajaca sie z dziewczynki, krasnla i zabojcy ruszyla. Swoje kroki skierowali prosto w kierunku miejskich stajni. Chcac w miare uwiarygodnic role mlodej corki kupca najeli oni woz, na ktorym jechala panienka wraz z powozacym krasnalem, co na konia wspiac sie nie mogl. Kruk natomiast jechal konno tuz obok. Jego kon szedl razno, gdyz cale zapasy ktore wzieli znajdowaly sie a wozie.
Podroz mijala im bardzo powoli, woz wlukl sie w nieskonczonosc po wybojach. Kto by pomyslal ze na jednym z popularnych traktow moglo tak wytrzasc biedna dziolszka i krasnalem. Tak minely im cale piec dni, na prawie pustym trakcie.
Kiedy piaty dzien podrozy zblizal sie ku koncowi, zatrzymali sie oni na niewielkiej polance. Rozbili spokojnie oboz i usiedli do niezbyt smacznej strawy w ktora wchodzila wodnista polewka oraz twardy chleb. Kiedy juz skonczyli jesc zapadla kompletna cisza, ktora zostala gwaltownie przerwana przez kruka:
-Jutro popoludniu dotrzemy do K'efir. Ale nim pojdziecie spac chcialbym uzgodnic z wami pare rzeczy. Przedewszystkim zacznijmy od tego ze w zwiazku z nasza przykrywka, musimy przybrac sobie imiona ktorych bedziemy uzywac wszedzie. Po drugie jak Garir wie ja jestem wsrod zgromadzenie spalony, zeby trudniej mnie bylo poznac poza K'efir zmienie lekko wyglad, oraz bede gral ochroniarza niemowe.
Hagmar:
Ciebie z tą twoją blizną to poznają wszędzie. Odparł grzebiąc patykiem w ognisku. Zwłaszcza w K'efir, no ale nieważne. Ja będę Jorral, najemnik.
Jagusiaa:
Ja mogę być Katrina.- rzekła, bo takie imię pierwsze jej przyszło do głowy.
Adaś:
-O blizne sie nie martw. Zakryje ja, w taki sposob ze bedzie bardzo slabo widoczna. Jesli chodzi o imiona to moje bedzie Roul, ale brakuje jednego. Musimy wymyslic nazwisko ojca Katriny. Jakies propozycje?
Hagmar:
Fritzl. Był taki wariat nawet, powiesili go za jajca.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej