Tereny Valfden > Dział Wypraw
Polowanie na Havekarów
Jagusiaa:
Jał! Musiało boleć. Ale czy ludzie w K'efir nie będą wiedzieli, że on nie żyje ?
Adaś:
-Moze byc tez onim slyszalem. A jakby ktos sie interesowal, to to tylko zbierznosc nazwisk. -Kruk zamilk na chwile, musial zebrac mysli oraz poskladac je w jedna calosc. Po chwili milczenia byly radny powiedzial:
-Rano sie rozdzielimy, pojade do K'efir przodem, okraze je bocznym juz zapomnianym traktem i wkradne sie do miasta z drugiej strony. Jak dojedziecie do miasta, udajcie sie prosto do domu wladcy miasta. Tam sie spotkamy.
Hagmar:
Dobrze.
Jagusiaa:
Ok.
Adaś:
Po tej rozmowie cała drużyna udała się spać. Dołożyli więcej drewna do ognia, po czym ułożyli się do snu. Noc minęła im spokojnie, nie licząc tego że na przemian wstawali, aby podtrzymać w nocy ogień. Następnego dnia wstali zaraz o świcie. Czekał ich kolejny dzień nudnej podróży, a do tego mieli się rozdzielić. Nie minęła godzina jak znaleźli się z powrotem na trakcie,najedzeni i wypoczęci. Przez następne dwie godziny podróżowali razem, w zupełnej ciszy, aż dotarli do skrzyżowania gdzie się zatrzymali:
-Czas się rozdzielić, do zobaczenia w K`efir.
I kruk ruszył pełnym galopem boczną drogą. Pozostała dwójka patrzyła za jego śladem tak długo aż znikł za zakrętem, dopiero wtedy ruszyli. Podróż minęła im bardzo wolno i bezpiecznie, ale koleiny na trakcie dawały się im mocno we znaki. Ale w końcu po długiej podróży dotarli do miasta. Zostawiwszy wóz i konie pociągowe na postoju zaczęli rozglądać się po mieście.
//: No to teraz koniec prowadzenia za rączkę :P
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej