Tereny Valfden > Dział Wypraw
Upadek liścia
Elrond Ñoldor:
- Cholera... - powiedział. Usiadł na okolicznym kamieniu i zadumał się. Było już daleko po południu, do wieczora kilka godzin, a on siedzi sam pośrodku niczego i nie wie którą drogę wybrać. Doszedł jednak do wniosku, że skoro magowie są tu nie lubiani, droga która do nich prowadzi powinna być stara i mniej uczęszczana. I mniej śmierdzieć końskim gównem i podobnymi rzeczami. Wybrał się więc na bardzo krótki spacer by ocenić w jakim stanie są obie odnogi. A może nawet ujrzy coś na horyzoncie?
Co jak co, ale na ślepo nie będę ryzykował...[/i] - pomyślał.
Devristus Morii:
Lewa: spokojna, ślady kup.
Prawa: brzydko pachnie.
Elrond Ñoldor:
Nie tak miało być. Nie tak. No nic, nie było nic innego do zrobienia, jak iść na chybił trafił. Albo dojdzie do magików, albo natrafi na wsiórów z widłami. Wybrał prawą.
Devristus Morii:
Na swej drodze ujrzałeś 2 wilki zajadające się ciałem maga.
2xWilk
Elrond Ñoldor:
Elrond stanął jak wryty nie wydając żadnego dźwięku. Plan walki został ułożony automatycznie. Nie dane mu było długo czekać zanim bestie zorientują się, że ktoś ich obserwuje. W końcu były w swoim królestwie. Zawarczały złowieszczo i żuciły się na nowicjusza.
Skoncentrowany był to maksimum. Wyszeptał inkantację zaklęcia. Wilki były już przed nim...
- Aresh! - dłońmi i mocą magiczną dosłownie wyciągnął spod ziemi kamienne kolce, które połamały i przebiły mało wytrzymałego przeciwnika. Zasięg czaru był jednak zbyt mały i jedyne co mógł zrobić to pozbyć się jednego z rywali. Dobre i to, pomyślał. Nie było jednak czasu na myślenie. Druga bestia wykonała potężnego susa w kierunku twarzy Elonda i tylko czysty umysł mógł pchnąć jego nogi w ratującym życie uskoku. Wilk nie trafił, wylądował miękko na nogi i obrócił się. Elrond w tym samym czasie przeturlał się niezgrabnie i wstał na jedno kolano. Czasu pozostało mu tylko na wyciągnięcie różdżki.
- Oiiig! - powiedział, a słowo aktywowało zaklęcie, które w postaci Ognistej Strzały pomknęło prosto w pysk bestii, parząc ją. Zerwał się na równe nogi i wyciągną kostur. Przeciwnik zatrzymał się nieco, wydawało by się, że po to, by ocenić sytuację. ÂŁapą trącał obolały i lekko tlący pysk. Wilk nie zamierzał jednak poddać się bez walki czy uciec. Zaatakował czekającego cierpliwie starca. Ten uderzył prosto od siebie, celując w pysk. Uderzenie jednak, tylko lekko utarło się po zębach wilka i Elrond omal nie straciłby równowagi, gdyby nie wysunięta lewa noga. Na nieszczęście był to cel jego przeciwnika i drugi raz w tym dniu starzec poczuł ugryzienie. Elrond wyprowadził kolejne uderzenie. Co prawda walka długą bronią z przeciwnikiem który jest tuż obok na wyciągniecie "zębów" nie należy do najłatwiejszych, to poziom zaawansowania walki nowicjusza był na tyle spory, by wyprowadzić mocne i celne uderzenie, pomimo zaciśniętych kłów przeciwnika, prosto w jego kark, łamiąc go.
Walka była kończona, cielsko drugiego wilka głucho legło na trakt. Elrond poczłapał w kierunku maga. Chciał go przeszukać czy chociaż sprawdzić kim jest.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej