Tereny Valfden > Dział Wypraw
Upadek liścia
Devristus Morii:
Nie znalazłeś, bo i z maga prawie nic nie było. Jednakże zauważyłeś ślady krwi po lewej stronie, tak jakby zwłoki maga zostały tu przyciągnięte kawałek.
Elrond Ñoldor:
ÂŻałował że z truchła nic nie zostało. Dla niektórych grabież zwłok mogła by się wydawać czynem haniebnym, ale lata spędzone w Pakcie nadszarpnęły lekko jego kodeks moralny. No bo przecież zimnemu czarodziejowi jego zabawki i świecidełka na nic już się nie przydadzą, prawda? Kątem oka zauważył krwawą ścieżkę i w specyficzny sposób przeorane podłoże. Oho! uradował się w duchu. Wstał i poszedł za tropem.
Devristus Morii:
Idąc śladami krwi doszedłeś do lewej odnogi ścieżki, a Twoim oczom ukazał się budynek szpitalny.
Elrond Ñoldor:
Elrond zagwizdał z niedowierzania. Starzy bogowie czuwali nad nim. Jedyne co go napawało niepokojem, to skąd "przybył" zmasakrowany czarodziej. Ze szpitala? Mając różdżkę przygotowaną na wszelaki atak, ruszył w kierunku budynku.
Elrond Ñoldor:
Ale budynek płonął. Starzec w oddali widział walkę. Widział zdziczały tłum, który wyżynał uzdrowicieli. Widział wyżynanych magów. Tego było już dla niego za dużo. Trzeba było poinformować resztę Gildii. Byli w niebezpieczeństwie. Uciekał z powrotem do miasta.
Wyprawa Zakończona
Gdzie tylko dotarł Elrond, doświadczała go wrogość. Najsampierw został zaatakowany przez dziwną siłę, pod moca której zamordował człowieka. Dalej w wiosce do której zmierzał, nikt z nim nie chciał rozmawiać. Gdy doszedł do celu podróży zobaczył jak motłoch wybija magów, a szpital został podpalony. Uciekł do Gildii poinformować o tym kolegów.
// Było by fajnie, gdyby MG dał mi jakieś talenciki za dotychczasowe dokonania...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej