Tereny Valfden > Dział Wypraw
Upadek liścia
Devristus Morii:
Nie byłeś mile widziany w tej wiosce, ale gdy tak krzyczałeś na niektórych twarzach wystąpił szyderczy uśmiech. Tłum Ci nie odpowiedział. Usłyszałeś tylko jak nazywają Ciebie stworzeniem beliara i ochydnie wypowiedziany wyraz mag. Nie było przyjemnie. Czyżby krew którą miałeś na ubraniu była krwią Jantra?
Elrond Ñoldor:
Elrond zamyśl się i nad jego głową zajaśniała odpowiedź tak oczywista ze ręka powędrowała do jego czoła z ogromną prędkością w geście zadumy, jak mógł być tak głupi. Wieśniacy szydzą i wyzywają go dlatego że jest magiem. Ponadto dlatego, że wydaje im się że to właśnie on zabił Jantra. I prawdę mówiąc mogło nawet tak być. Idąc dalej tą ścieżką, starzec zdał sobie właśnie sprawę, że ktoś świadomie albo nieświadomie niszczy dobrą renomę Gildii. To nie było dobre. To musiało być wyjaśnione. Popędził w kierunku rynku, zdawało mu się że centrum wioski. Chciał jak najszybciej odnaleźć uzdrowicieli.
Devristus Morii:
Dotarłeś na roztaje dróg. ÂŻadnego znaku, nic. Obserwując podłoże zobaczyłeś dziurę w ziemi. Domyśliłeś się, że musiał znajdować się tam jakiś znak. Decyzja należy do Ciebie czy iść w prawo czy w lewo?
Elrond Ñoldor:
W prawo, czy w lewo. Oto jest pytanie. Te myśli zaprzątały siwy czerep niedoszłego czarodzieja. Pomyślał przez chwilę i nie wybrał żadnej z dróg. Najpierw postanowił poszukać owego znaku, a nuż hultajom którzy postanowili go zniszczyć odechciało się szybko targać go nie wiadomo gdzie. Jak pomyślał tak zrobił. Zaczął szukać znaku wokół miejsca gdzie droga na nieszczęście dla niego się rozdzielała.
Devristus Morii:
Znalazłeś tylko zmurszałe kawałki drewna, które nic a nic Ci nie mówiły gdzie są uzdrowiciele. Coś w tej wiosce śmierdziało złem do magów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej