Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Patty:
Słysząc słowa krasnoluda wstałam, jednym, płynnym ruchem chowając miecz do pochwy i poprawiłam płaszcz. Z przykrością stwierdziłam, że jest poplamiony krwią. A krew ciężko się spiera. No nic, westchnęłam jedynie i ruszyłam z resztą kompanii w stronę wrażego obozu.
Koza123:
Konrad ruszył za resztą grupy.
Hagmar:
Grupa dotarła w pobliże otoczonych wysokim płotem dwóch chałup. To był właśnie fort... brama była otwarta, na placu krzątało się 6 Berserkerów.
Mogul:
- Może niech ten Mag zostanie z tą dwójką. Niech się chłopek nie przemęcza teraz. Mogul sam wstał, rozciągnął się, jakby do tej pory nudziło mu się i prawie zasnął. Sam miał całą bluzkę poplamioną krwią. Nie przeszkadzało mu to, a wręcz przeciwnie. Szkoda tylko, że krew nie należała do żadnego z wrogów. Samą walkę przeczekał na wzgórzu, chciał się zrelaksować i popatrzeć na widowisko. Chciał też się przyjrzeć taktyce jego ziomków. Jednak widok tylu ciał, krwi w każdym miejscu i na samej bluzce był pobudzający. Ork wzdrygnął się. Trzeba się pośpieszyć, teraz w walce będę uczestniczył.
- Chujowo, trzeba teraz uważać by nie zrobić se gagi.
W końcu dotarli do fortu. Krzątało się tam kilko berserkerów. No to chop kurwa. - Przygotować się. Sam wyciągnął kusze, miał jeszcze trzy pociski. Jeden z nich załadował, po chwili wycelował. Strzała przeszyła powietrze, ale czy trafiła.
//: będę później, choć jednego rezeruje, ale, ale. Dam radę zabić z 75% w końcu?
Hagmar:
//Mając 75% masz 2 finiszery. Jest noc więc masz tylko 1.
//Trafiłeś orka w udo, reszta zobaczyła nas i pędzi w krwawym szale.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej