Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Patty:
- Prawda - mruknęłam, próbując doczyścić kolczugę z plam krwi. Głupio było powiedzieć elfowi prosto w twarz, że jego sarkazm nie jest najwyższych lotów. Ale cóż, chorzy i ranni tak mają.
Hagmar:
Ehhh dzieci, dzieci. Mruknął Yarpen odkładając muszkiet na ziemie, podszedł do ogniska i zabrał swoją "magiczną" torbę. Podszedł do rannego elfa. Niech ktoś go przytrzyma Powiedział i wyciągnął większą miksture leczenia ran. I wyciągnie ten topór tak by kości nie uszkodzić.
Koza123:
Konrad akurat wybiegł z karczmy. Udało mu się usłyszeć słowa Yarpena, więc szybko podbiegł do elfa. Nie wiedział, jak w bezpieczny sposób wyciągnąć topór. Może nie tyle nie wiedział, co wolał zostawić to komuś bardziej doświadczonemu. Sam zaś przytrzymał elfa.
Mogul:
- No, zajebiście, wszystko jest. Klęknął na jednym koanie przy Malavonie. Ktoś już go trzymał, więc miał nadzieję, że to wystarczy. Obejrzał teraz jeszcze raz ranę i broń w niej. Miał nadzieję, że topór nie uszkodził żadnych ważniejszych organów. Wziął miksturę leczniczą, odkorkował zawartość. Kazał upić połowę. Pokazał głową na jednego z berserkera.
- Dobrze wyszkolony berserk. Po klanach krążą plotki i legendy na temat inicjacji w poczet berserkera. Podobno ranili się swoimi brońmi. Rany często były bardzo groźne i wielu nie przeżywało. Jednak Ci, którym to się udawało podobno uodparniali się na ból. Złapał za rękojeść toporka. Chciał w pewien sposób zagadać elfa, ale musiał się śpieszyć. - Przechodzisz teraz podobną inicjację, lecz na szczęście mamy tu odpowiednie środki. Ruszył nieznacznie bronią. Elf drgnął. Ork dalej miał nadzieję, że zwykła mikstura starczy, nie wiedział, czy rana nie jest przypadkiem za głęboka. Nie chciał jednak straszyć go. Teraz oparł się ciężarem swojego ciała, tak, by Malvalon nie mógł zrobić ani ruchu. Zaciśnij zęby. Ork sam wyszczerzył kły. Energicznym, ale ostrożnym ruchem wyciągnął broń. Po twarzy widać było, że bolało. Od razu, po wykonaniu tej czynności wlał resztę zawartości do gardła maga. Chciał zrobić to jak najszybciej, bo było wielce prawdopodobne, że zemdleje On. Wziął teraz bandaż i dokładnie zatamował ranę. Troszkę się pobrudził krwią.
//: używam umiejętności Medyk
eee, to była lekka improwizacja, nie znam się na takich rzeczach, więc mam nadzieję, że nie będę miał na sumieniu Elfa Maga xD
Hagmar:
//ÂŻyje :D
Nu, i po kłopocie. Odparł Yarpen. I ten, to była ostatnia. Dodał, a po chwili przyszedł i Garir. No skoro wszyscy żyją, to nie ma opierdalania sie i idziemy na ich obóz. Cedric, Torral, zostańcie i pilnujcie Michaiła. Kompania ruszyła dalej na wschód.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej