Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Adaś:
Słysząc słowa o treningach orka zrobiłem dość specyficzną minę. Trochę trudną do opisania. Ale ork na moją odpowiedź nie musiał długo czekać. Równocześnie kiedy wsiadałem na koania zacząłem mu odpowiadać:
-Dobre mordobicie nie jest złe. Tylko żeby wódki w między czasie nie brakło.-Uśmiechnąłem się porozumiewawczo do Mogula, po czym kontynuowałem-A co do wilków, walka z nimi nie jest zła. Ba wręcz trening z dzikim zwierzakiem jest najlepszy. W końcu nabiera się lepszej ruchliwości i jest się wtedy szybszym. Co nie?
Mogul:
Ork na słowo wódka wyszczerzył kły. Wóóóódko, mojo żono. Tyś najlepszom z dam. Jedna piosenka ze starych, orkowskich popijaw.
- Wychowałem się na tym jak powiedziałeś mordobiciu. Osobiście wole walczyć z bardziej ludzkimi przeciwnikami. Walkę z istotami nie ludzkimi, czyli te wilki i takie tam inne wolę zostawić myśliwym, a z chodzącymi trupami tym, wojownikom zakonu. Jak powiedziałem, preferuje walkę z ludźmi. Fakt, szybkość jest potrzebna, ale mi nad tym ciężej pracować, no wiesz, nie dziw się, widziałeś ty kiedyś orka baletnice, który robił fikoły i różne niestworzone rzeczy i nie męczył się przy tym w dziesięć sekund? Kurwa, za dużo, znów za dużo gadam, aż w gardle zaschło. Mogul wyciągnął dwa piwa, jedno zaproponował Adasiowi, drugie wypił sam.
Adaś:
Słuchałem uważnie orka, kiedy tylko zaczął mówić o orkach baletnicach, nie mogłem sobie tego nie wyobrazić. Była to jakże komiczna scena w mym umyśle. Wywołało to u mnie niewielki słabo widoczny uśmiech. Ale nie przeszkodziło mi to w dalszym słuchaniu orka, a do tego gdy skończył podarował mi jakże szlachetny napitek zwany w niektórych kręgach zupą chmielową. Grzeczni skinieniem głowy podziękowałem i się napiłem. Napiwszy się tego boskiego napitku odpowiedziałem orkowi:
-Co racja to racja, u orka ciężko z szybkością. Ale za to nadrabiacie siłą. A co by nie było to jest dobry atut.
Hagmar:
Rozmiar się nie liczy. Liczy się taktyka. Odparł Garir wsiadając na wóz.
Iddeous:
- No, ale trudno do walki wręcz posłać knypka, który ma 5 stóp wzrostu. Chyba, że jest jakimś mistrzem walki kombinowanej.- zaśmiał się Iddeous- Jednakże masz rację, tutaj trzeba uważać. Ale rąbania będzie niemało. Co?- ÂŻołnierz zrobił bardzo smutną minę. - Ale dobrze, że nas trochę ze Szwadronu. Tylko Nivellen gdzie? On chyba też miał się z nami udać.- spytał Iddeous
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej