Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wiosenne porządki

<< < (7/76) > >>

Adaś:
Kiedy spokojnie spacerowałem sobie po mieście i okradałem staruszki. Usłyszałem o jakiejś ważnej misji, organizowaną przez jakiegoś pijaka krasnoluda. Polegającej na pacyfikacji pewnej organizacji, co jest be, fu i ogólnie bardzo zła. Kiedy tylko o tym usłyszałem od razu zaczęło mnie korcić, w końcu nie często zdarza się wyprawa, na której można się nasiekać i napić w doborowym towarzystwie.
Nie czekając długo po usłyszeniu tejże wieści wyruszyłem na miejsce zbiórki. Wędrówka nie była zbyt długa, biorąc pod uwagę że skróciłem sobie drogę, różnymi ciemnymi zaułkami. Kiedy tylko dotarłem w okolice bramy, zwolniłem kroku. Chciałem przyjrzeć się poszczególnym osobą wyruszającym w jakże piękną i malowniczą podróż. Znałem większość osób z zespołu który już się zebrał. Zbliżyłem się na niewielką odległość i przywitałem z wszystkimi lekkim ruchem głowy. Po tej czynności, stanąłem w miejscu i zacząłem słuchać czy ma ktoś coś ciekawego dopowiedzenia....

Hagmar:
A przyda, przyda panie czarodzieju. Odparł brodacz. Pełna już kompania ruszyła w stronę stajni.

Mogul:
-Haa, Adaś. Poklepał po ramieniu kompana. "Poklepał" to trochę za dużo powiedziane, bo młody kruk prawie stracił równowagę.
- Długo, żeś cie nie było ostatnio, gdzieś się podziewał?

Adaś:
Ork klepiąc mnie po plecach wytrącił mnie prawie z równowagi. Pewnie gdyby nie moje skromne umiejętności akrobatyczne, to już bym leżał w jakiejś kupie końskiego gówna, co się na drodze walały. Przez to "klepniecie" przyszła mi do głowy od razu chęć odwetu, choć po króciutkiej chwili zmieniłem zdanie. W końcu po co oddawać komuś kto może się teraz tego spodziewać? Ale postanowiłem grzecznie odpowiedzieć:
-A widzisz tu i tam. Różne zajęcia miałem w między czasie takich jak okradanie bezbronnych staruszek. Ale głównie siedziałem w gildii. A co u ciebie moja ty czerwona mordko?
W między czasie zbliżyliśmy się do stajni i wsiedliśmy na przygotowane już konie.

Mogul:
- Hardo, ojj hardo. Większość mojego dnia teraz polega na treningu. W sumie wiesz, masa sama się nie zrobi.
Tak było, chociaż ostatnimi czasy to mijało się lekko z prawdą. Tyle wpojonego alkoholu było, że hoho. Ale koniec z tym, przynajmniej nie tak często jak kiedyś.
- W końcu czeka mnie rozgrzewka, mam dosyć ZABIJANIA wilków. Nie wiedzieć czemu, część powiększona capslockiem była głośniej wypowiedziana. Nie można było się mu dziwić. Walczył ostatnio tak często z wilkami, że go to już zaczynało nużyć. A dodatkowo, w jego klanie wilki były tresowane i hodowane. Ale były też z dwa razy większe niż tutejsze. No, ugryzienie też bardziej bolało, kiedy po całym dniu przejażdżki na specyficznym wierzchowcu zapomniało się dać mu jeść.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej