Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Gunses:
Gunses siedział pod krzakiem bliżej mu nieznanej roślinności. Była późna jesień, na szczęście krzaczek miał chyba chociaż trochę listowia chroniącego wampira przed słońcem. No chyba, że było pochmurno..
Hagmar:
Na niebie nie było prawie chmur, Gunses zmuszony był do leżenia pod krzakami. A reszta drużyny cieszyła się słonecznym dniem.
//Jestę wrednym GM'ę :D
Gunses:
Reszta drużyny nudziła się. Nie robili nic. Tak i Gunses nic nie robił. Nie czuł się z tego powodu poszkodowany.
Adaś:
Nim zdążyłem przygotować się do kolejnego ciosu jeden z orków padł pod wystrzelonym pociskiem Konrada. Natomiast drugi ork został w zaszlachtowany mieczem i co się nagle stało? Z karczmy wyskoczył owy typek co chciał mnie żywcem brać, a do tego menda zaczęła uciekać.
-W środku jest jeszcze jeden, dobij go!
Rzuciłem szybko do Konrada, po czym ruszyłem biegiem w jego kierunku. Miecz mi w drodze cały czas ciążył, przy tym pościgu był zbędny, a do tego chciałem go żywego. Szybkim ruchem w biegu odwróciłem miecz ostrzem w dół energicznie wbiłem go w ziemie. Teraz byłem już odciążony, ale widać było że owy wojownik nie przywykł do biegania. Jego tępo z kroku na krok było wolniejsze. Nim dotarliśmy na skraj lasu dogoniłem go na tyle że mogłem go pochwycić. Miałem teoretycznie tylko jedną szanse, przyśpieszyłem biegu, wybiłem się i spadłem przeciwnikowi na plecy przytłamszając go do podłoża. Szybkim ruchem wykręciłem mu rękę do tyłu...
Hagmar:
Puszczaj skurwielu! Znowu wszystko spierdolicie! Wrzeszczał człowiek, co ciekaw mający na sobie jeno barchanowe gacie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej