Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Gunses:
Gunses nie wiedział czy jest dzień czy noc. Nie umiał się w tym rozeznać. Wiedział jednak, że przez kilka najbliższych dni będzie trochę mniej rozmowny i pomocny.
//Nie ma mnie przez kilka (2-3-4) dni.
Hagmar:
//Ok. ja sie zapominam...jest południe.
Adaś:
Kolejne cztery dni minęły jak z bicza strzelił. Kto by pomyślał że mimo tak powolnej wędrówki czas tak szybko mija. Kiedy u kresu naszej wędrówki dotarliśmy na pokaźne wzgórze. Szczerze powiedziawszy trochę zgłodniałem, a jak to niektórzy mawiali z pustym żołądkiem do boju się nie chodzi. A nie wiadome było kiedy nam się przyjdzie zmierzyć z wrogiem. Choć też niektórzy powiadali że lepiej w bój iść z pustym żołądkiem. Uzasadniali to tym iż w razie ran, wojownik miał większe szanse na przeżycie. Ale jak z tym było nikt do końca nie wiedział.
Tak więc postanowiłem nazbierać trochę chrustu na ognisko, aby któryś z krasnali odpowiedzialnych od zapasów mógł ugotować polewkę. Powtórzywszy czynności z przed czterech dni, przypadkowo spojrzałem na malującą się dolinę na wschodzie. Stały tam drewniane chałupy, a z kominów sączyła się wąska struga dymu. Nie czekając długo zostawiłem na chwilę wiązankę gałęzi ułożoną dosłownie przed momentem i ruszyłem ku reszcie. Kiedy tylko dotarłem przed oblicze Barona Krasnala powiedziałem jakby obojętnie:
-W dolinie widać chałupy. Co robimy?
Hagmar:
Tam muszą mieć piwo, choćby to byli zwolennicy Zgromadzenia i na dodatek same baby z dziećmi. I w ogóle to... tam nie powinno być wioski. Weź kogoś i powęszcie.
Koza123:
Konrad akurat znajdował się w pobliżu, gdy baron zlecił Adamusowi "misję wywiadowczą". I tak nie miał nic lepszego do roboty.
-Idę z Tobą.- powiedział podchodząc bliżej swych dwóch towarzyszy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej