Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Mogul:
Mogul, który siedział na skraju obozu znów czujny gdy zobaczył krasnoludy westchnął. Usiadł przy ognisku, wyciągnął wpierw swój topór, by potem "trofeum", która niewątpliwie była wilcza łapa zetrzeć krew z swej broni. Następnie zrobił tak z mieczem. Gdy wykonał to co chciał zapytał:
-Coś do żarcia mata?
Koza123:
Konrad uczynił podobnie jak Mogul. Oddalił się od posterunku i usiadł przy ognisku.
-Ja nie. Generale?
Hagmar:
Troche sucharów i wędzonego mięsa. Są w w tym lżejszym worku. Odparł Yarpen ładujący "w razie czego" muszkiet. Gorzałka też sie znajdzie. Generał nie mógł odpowiedzieć gdyż już spał głośno chrapiąc.
Gunses:
Gunses wziął nóż od jednego z krasnali, zaciągnął wilki na stronę, aby smród krwi nie był uciążliwy dla reszty kompanii. Zaczął od obdarcia ze skóry wilków, które nie miały kontaktu z ogniem Patty.
- Szlag by ją... - splunął - Całe futro spalone. Eh... - nożem naciął skórę na brzuchu, a potem wykonał cięcia po wewnętrznych stronach łap. Skórę ściągał powoli, delikatnie podcinając ją nożem, odcinając od warstwy tłuszczy i mięśni. Skóry skręcił w rulon. Wziął się za kły. Wbił nóż w szczękę i oszczędnymi ruchami pdwadzał kły, aż wyszły. Zostawił je, nie czyszcząc. Wziął się za pazury. Po prostu oderżnął wszystkie pazury, łącznie ze skórą, resztką futra i poduszkami. Truchła odniósł w las. Jakieś dwieście metrów od obozu. Nie chciał sprowadzić drapieżników. Sam jednak nie mógł zmarnować takiej okazji więc wypił wszystko to co szumiało jeszcze w tętnicach. Mało tego było, ale głód udało się zaspokoić.
Wrócił do obozu z futrami pod pachą. Rozłożył je nad ogniem, budując wcześniej małe rusztowanko. gdy skóry suszyły się, Gunses usiadł koło ognia, oparł się plecami o pieniek. Położył przed sobą wilcze kły i pazury. Zaczął każdego z nich porządnie oczyszczać z resztek mięsa
Hagmar:
Cztery dni później... kompania dotarła na skraj lasu, wspięliśmy się na porośnięte kilkoma drzewami wzgórze z którego rozciągał się piękny widok, przed nimi leżała górska dolina a na jej końcu powinien być obóz wroga. Czujne oko mogło wypatrzyć stojące w dolinie chałupy, mogłoby gdyby ktoś akurat patrzył na wschód albo był wampirem. Każdy miał już serdecznie dość obozowego żarcia i braku piwa, a najbardziej krasnoludy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej