Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Patty:
Dotąd stałam oparta o drzewo, gdzieś na uboczu grupy, odpoczywając po marszu. Gdy jednak usłyszałam wycie wilków otrząsnęłam się i ruszyłam przed siebie. Wzrok częściowo zaadaptował się do ciemności, dlatego mogłam choć trochę obserwować otoczenie. Zaraz jednak doskoczył do mnie jeden z futrzaków, atakując mnie wściekle zębami. Przeturlałam się do tyłu, unikając ataku i błyskawicznie podniosłam się, wyciągając przed siebie ręce.
-Heshar! - krzyknęłam, a przed moimi dłońmi pojawiły się kłęby płomieni, z hukiem idące przed siebie. Ogień błyskawicznie otoczył całego wilka, jego futro zaczęło płonąć, przemieniając go w żywą pochodnię. Skowyczące zwierzę odbiegło, a sama doskoczyłam z dobytym już mieczem i jednym, miłosiernym cięciem dobiłam zwierza.
Koza123:
// MG, zostało coś dla mnie? Jeśli tak, to zaklepuję i edytuję posta.
// Acha, jestem na wyjeździe, więc będę na tawernie rzadziej...
EDIT: Albo nie. Nie edytuję, tylko walnę nowego.
Mogul:
Wycofanie poskutkowało. Z takimi czterema wilkami ork nie miałby szans, ale już towarzysze wkroczyli i został ostatnia bestia. Mogul uskoczył w bok, unikając w ten sposób szarży. Ciął na ukos, trzymając topór oburącz. Włożył to połowę swoich sił. Cios był zbyt wolny, wyczulona bestia spokojnie uchyliła się przed nim. Widocznie nie przejmowała się martwymi towarzyszami, brnęła dalej w swoje. Była w miarę blisko orka, chciała ogryźć go w nogę. Ten troszkę nieporadnie odskoczył, ale na szczęście zęby nie spotkały się z cielskiem Khana. Nie spotkały dlatego, bo po odskoku nastąpiło od razu cięcie. Chciał, by to trochę inaczej wyglądało. To było głupie. Albo skok, albo atak. Złapał teraz swoją broń w jedną dłoń. Pomachał (dosłownie!) nią przed pyskiem stwora. Nie był to atak, po prostu chciał zachować odpowiednią odległość. A to było ważne. Musiał tak wszystko dostosować, by wyczuć jak daleko skacze wilk, jak daleko sięga jego topór. Nie mógł za daleko się odsunąć, bo wilk spokojnie mógł doskoczyć, a wtedy byłoby nie przyjemnie. Za blisko też stanąć nie mógł, bo jego broń była dosyć duża. Co na bardzo bliskie kontakty robiło z nią nieporęczną. Mogul wziął zamach unosząc ponad głowę orczego rzeźnika. Prawą dłoń miał już przy pasie z mieczem. Nastąpiło uderzenie topora, jakby komuś ścinał łeb. Wyszło tak jak chciał. Bestia odskoczyła w prawo orka, który wyciągnął już drugą broń. Ostrze zahaczyło o pysk stwora. Ten znów oddalił się nieznacznie, w jego oczach widać było szał. Bestia jakby zyskała dodatkową siłę, znów zaszarżowała na orka, tym razem bardziej skutecznie. Ten odskoczył, ale dostał w prawą nogę. Na szczęście unik był na tyle duży, by spowodować tylko poszarpanie materiału i minimalne ryśnięcie pazurami po piszczelu. Ukuło, nie powiem gnoju. Wkurzył się, też wpadł w szał bojowy. Po skończonym odskoku stanął pewniej, ustawiając się do ataku. Wilk znów się zbliżył, dokładniej jego łapa. Koniec walki trwał kilka milisekund, a wydawać się mogło, że dłużej. Khan cofnął się o krok i ciął prostopadle do ziemi tak, że ostrze toporka ucięło łapę stworowi. Ta straciła równowagę. Ork chciał ją wykończyć mieczem wbijając broń w cielsko stwora. Wyszło.
ÂŻądza krwi
//: już po ostatnim, ludzie, ogarniajcie nie tylko posty Gma
Koza123:
Konrad stojąc na warcie był czujny. Niestety, zanim młodzieniec doskoczył do którejkolwiek z bestii, wszystkie zostały "zajęte" przez innych.
//Po prostu nie było mnie trochę, ale wytłumaczyć fabularnie trzeba :) .
Hagmar:
No i po kłopocie. Odparł Garir. Cedric, Torral i Yarpen, wasza zmiana. Krasnoludy ruszyły dupy z pod ogniska by zastąpić Mogula i Konrada. Generał zaś udał się na spoczynek, nim się położył rzekł do Gunsesa: Możecie Hrabio je sobie oporządzić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej